V Zjazd Dzieci i Młodzieży Po Przeszczepie

…i kolejny, już V Zjazd Dzieci i Młodzieży Po Przeszczepie Serca za nami… ale zacznijmy od początku…

Jak co roku wszyscy spotkaliśmy się w Zduńskiej Woli w Hotelu „Biesiada” u Agnieszki i Kuby Klemżyńskich.
Tradycyjnie w piątek popołudniu wszyscy zjechali do hotelu. Na miejscu tuż po zakwaterowaniu i rozpakowaniu się w pokojach zasiedliśmy do wspólnego stołu i mogliśmy rozkoszować swoje podniebienia pysznym obiadem. W tym roku młoda przeszczepowa ekipa była najliczniejsza w porównaniu z wszystkimi poprzednimi zjazdami. Dla wielu z nas, tych którzy byli już w latach ubiegłych, miło było już na początku zobaczyć wiele znajomych twarzy. Tak naprawdę ten coroczny zjazd jest dla większości z nas jedyną okazją do zobaczenia się na żywo. Mieszkamy wiele kilometrów od siebie i na co dzień zostają nam tylko telefony i maile.
Po obiedzie zostało zaplanowane spotkanie z Paniami psycholożkami z Wyższej Szkoły Humanistyczno – Ekonomicznej z Łodzi. Warsztaty trwały ponad dwie godziny i dzięki nim mieliśmy możliwość już na samym początku lepiej się poznać. W tym roku przyjechało sporo nowych osób i takie spotkanie ułatwiło nam integrację w grupie. Z łatwością nauczyliśmy się wszyscy swoich imion, a ponadto mogliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o sobie. Na początku każdy musiał powiedzieć parę słów o sobie i o tym czym zajmuje się na co dzień. Były też zajęcia w grupach, a nawet i wspólne tańce. Trochę plątały nam się nogi i gubiliśmy rytm, ale i tak daliśmy radę ;)

Wieczorem w ramach kolacji były pyszne naleśniki (tak, te które tak wszyscy bardzo lubimy!), a potem większość z nas ruszyła na parkiet. Naszym DJ-em już kolejny rok z rzędu był Pan Andrzej Grabowski. Jego prawą ręką była żona – Pani Małgosia. Mimo, że wielu z nas przyjechało z daleka, to energii nam nie brakowało i zabawa trwała prawie do północy. Gdyby nie protesty „Szefostwa” bawilibyśmy się pewnie dłużej ;)

Poranne wstawanie następnego dnia dla niektórych było lada wyzwaniem. Zjedliśmy szybkie śniadanie, zapakowaliśmy się busów i ruszyliśmy w kierunku miejsca docelowego – Jeziorska. Znajduje się tam największy zbiornik wodny w województwie łódzkim. Podróż minęła szybko, a na miejscu już czekali na nas Strażacy ze sprzętem. Do wyboru były łódki, pontony, a nawet motorówki. Jedną z atrakcji była możliwość obejrzenia poduszkowca, który przyjechał aż z Piotrkowa Trybunalskiego. Kiedy już wszyscy zajęli swoje miejsca w wodnych pojazdach, wypłynęliśmy na wodę. Pogoda dopisała i na niebie nie było widać żadnej chmurki. Po kilkudziesięciu minutach dobiliśmy do drugiego brzegu, a dokładniej do wsi Siedlątków. Zwiedziliśmy wybudowany tam w XVII wieku Kościół i wysłuchaliśmy krótkiej historii wsi. Następnie udaliśmy się z podróż powrotną, gdzie czekał już na nas grill z upieczonymi kiełbaskami. Taka wodna przeprawa pobudziła nasze apetyty i musieliśmy wrzucić coś na ruszt ;) Poza tym dla większości z nas była to pierwsza taka możliwość pływania na sprzęcie wodnym i adrenalina też dała o sobie znać. Dla młodszych dzieci było to z pewnością niezapomniane przeżycie. Jednak przez cały mogliśmy się czuć bezpiecznie dzięki założonym kapokom i ciągłej obecności Panów Strażaków.
Koło 14 musieliśmy się zbierać już z powrotem do hotelu. Po drodze zatrzymaliśmy się na tamie i mogliśmy obejrzeć piękne widoki na cały zbiornik wodny Jeziorska. Po powrocie do Zduńskiej Woli skosztowaliśmy pysznej zupy gulaszowej i mieliśmy chwilę na odpoczynek.
Po powrocie do Zduńskiej Woli skosztowaliśmy pysznej zupy gulaszowej i mieliśmy chwilę na odpoczynek. Potem podzieliliśmy się na dwie grupy. Chłopcy mieli kilka godzin czasu wolnego co wykorzystali na m.in. grę z piłkę nożną na dworze. Dziewczyny zaś udały się na przygotowania do pokazu mody, który miał się odbyć wieczorem. Każda z uczestniczek dostała uszytą specjalnie dla niej kreację. Były różnokolorowe sukienki, spódnice, spodnie, kamizelki itp. Do tego odpowiednie dodatki, a nawet peruki. Każda z dziewczyn przeszła przez „ręce” fryzjera, makijażystki, a na koniec ubrała swoją kreację, którą potem dostawała na pamiątkę do domu.

Pod wieczór, około 18:30 kiedy przybyli już wszyscy zaproszeni goście, w tym sponsorzy, dziewczyny przemaszerowały prezentując się najlepiej jak umiały. Trema z pewnością była nie mała ;) Niektóre w nich poprzez peruki zmieniły się tak, że pozostali nie mogli ich rozpoznać. Jednak sądząc po reakcjach zebranych pokaz się udał. Wszyscy zasiedli do stołów i wtedy pojawiła się prawdziwa niespodzianka muzyczna. Zespół Blue Cafe w składzie Dominika Gawęda i Paweł Rurak – Sokal wystąpił w mini – recitalem. Po występie można było zrobić sobie zdjęcie z artystami, a następnie dostać plakat wraz z autografami z czego większość uczestników chętnie skorzystała. Kolejną muzyczną niespodzianką był występ zespołu muzycznego licealistów ze Zduńskiej Woli. Oba występy bardzo się wszystkim podobały i wykonawcy zebrali ogromne brawa.
Po takiej uczcie dla duszy przyszła pora na ucztę dla ciała, czyli kolacja. Jedzenie było jak zawsze pyszne i podane przez dobrze nam znanych z ubiegłych lat kelnerów. Po kolacji wszyscy młodzi uczestnicy zostali poproszeni na środek i zostały wręczone prezenty. W tym roku sponsorzy przeszli samych siebie. Wśród prezentów były m.in. radioodtwarzacze CD – MP3, torebki, pendrivy, słodycze, książki. Miłym akcentem były też kryształowe serduszka, które można nosić na szyi. To taki symbol tego co wszystkich nas łączy. Zaraz potem na sale wjechał t
ort i nastąpiły podziękowania dla organizatorów i sponsorów zjazdu. Począwszy od Państwa Klemżyńskich, sponsorów, a kończąc na władzach miasta. Były kwiaty, piernikowe serduszka i dyplomy z podziękowaniami.
Po tzw. części oficjalnej Pan Andrzej Grabowski po raz kolejny zabawił się w DJ-a i można było ruszyć na parkiet. W między czasie, gdy zrobiło się już ciemno, zostaliśmy poproszeni do ogrodu… a tam, po chwili, na tle ciemnej nocy rozpoczął się pokaz sztucznych ogni. Pokaz był naprawdę imponujący i trwał dobrych kilka minut. Mogliśmy poczuć się trochę jak podczas wieczoru Sylwestrowego. Zwłaszcza, że potem znów wróciliśmy na parkiet i bawiliśmy się jeszcze przez kilka godzin.
Po dniu pełnym wrażeń w końcu udaliśmy się do łóżek by móc w niedziele spędzić ze sobą jeszcze ostatnie miłe przedpołudnie.
Dzień zaczął się tradycyjnie od wspólnego śniadania, a następnie udaliśmy się do pobliskiego kościoła. Na miejscu czekał na nas Ksiądz i dostaliśmy palemki, które mogliśmy poświecić. W końcu akurat w tą niedziele przypadła Niedziela Palmowa. Zaraz po powrocie przyjechali do nas specjalnie zaproszeni goście – aktorzy, bracia Rafa i Paweł Królikowscy. Usiedliśmy wszyscy przy jednym, dużym stole i rozmawialiśmy o wszystkim po trochu. Opowiadaliśmy o naszych przeszczepowych doświadczeniach, a potem sami zadawaliśmy pytania aktorom. Przy okazji mogliśmy się przekonać, że ludzie, których na co dzień widzimy w ekranach swoich telewizorów to normalni ludzie – tacy jak my. Kiedy już wszyscy dostali autografy zrobiliśmy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcie i pożegnaliśmy się artystami. Zasiedliśmy po raz ostatni do wspólnego stołu, a po obiedzie przyszedł czas na pożegnania. Nikt nie chciał wracać do domu i pakowanie zostawiliśmy na ostatnią chwilę. Mimo, że pobyt trwał tylko dwa dni to zdążyliśmy się ze sobą bardzo zżyć i ciężko nam się było rozstawać na kolejny rok.

W końcu to co dobre szybko się kończy… ale przecież za rok znowu się spotkamy i będziemy się bawić jeszcze lepiej!

Kasia