Refleksje Komandora Rajdu

 

„Z drugim sercem na rowerze po zdrowie i przygodę”

 

12 czerwca 2009 r. wraz 17-osobową grupą miłośników jazdy na rowerze wyruszyłam w swój kolejny rajd rowerowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że podobnie jak ja 12 z nich to osoby po przeszczepie serca. Tym razem najmłodszy uczestnik Paweł mógł się pochwalić niespełna rokiem od dnia kiedy dostał „drugie życie, a najstarszy  Jurek to już weteran z 13 letnim stażem. W skład peletonu wchodzili także nasi przewodnicy Agnieszka Polak i Krzysztof Miś, oraz przyjaciele rodziny „składaków” Pani Urszula Gąsior, Dagmara Kolasińska i Krysia Machajek. Nie mogło zabraknąć także naszej pielęgniarki Ilonki Tadeusiak.

Podobnie jak w roku ubiegłym obsługę techniczną rajdu pod przewodnictwem Alicji Chachaj stanowili niezawodni: Terenia Mostek z mężem Rysiem, Janusz Chmurczyk i Staszek Majchrzak.

 

Wszyscy uczestnicy zebrali się na parkingu SCCHS w Zabrzu aby odebrać przywiezione przez naszych dwóch Michałów serwisantów „Wheelera” rowery oraz pakiety startowe w skład których wchodziły 2 koszulki (robocza i galowa) ofiarowane przez naszych przyjaciół z Toppoligrafii i Jurka Górskiego, plakietki startowe na rower, bidony i czapeczki z firmy „Wheeler”, pamiątkowe znaczki IV Rajdu Rowerowego ofiarowane przez kolegę Karola Prętnickiego oraz przewodnik IV Rajdu Rowerowego opracowany i wykonany przez naszego Przewodnika Krzysia Misia.

 

W autokarze natomiast zmagazynowane zostały przez naszą Kwatermistrz Terenię i jej męża Rysia napoje, wyśmienite kanapki przygotowane przez nich oraz ogórki i pomidory.

 

To już IV Rajd Rowerowy. Jego organizatorem jak co roku było Stowarzyszenie Transplantacji Serca koło Zabrze oraz   firma „Sport-Górski”.

 

Tegoroczne hasło rajdu „Z drugim sercem na rowerze po zdrowie i przygodę” odzwierciedlało główne cele naszego przedsięwzięcia, jakimi były promowanie transplantacji serca, jako skutecznej metody leczenia oraz popularyzacja  zdrowego, aktywnego stylu życia.

 

Jak co roku rozpoczęcie rajdu cieszyło się dużym zainteresowaniem mediów. Oprócz patrona medialnego TVS Silesia, byli m.in. przedstawiciele TVP Katowice, Dziennika Zachodniego oraz  lokalnej prasy.

Wśród zebranych przed SCCHS nie zabrakło także naszych drogich pielęgniarek, lekarzy i pacjentów z oddziałów szpitalnych.

 

Uroczystego otwarcia rajdu dokonał w imieniu Pana prof. Mariana Zembali dr n. med. Roman Przybylski  wraz z dr  n. med. Marcinem Świeradem, życząc nam szerokiej drogi i szczęśliwego dotarcia na metę rajdu na rynku w Krakowie, dziękowali nam za ideę tego rajdu i poświecenie go pamięci zmarłego prof. Zbigniewa Religii. Była to też okazja do złożenia podziękowań doktorowi Marcinowi Świeradowi za ogromne wsparcie jakiego udzielił wraz z Maltańska Służbą Medyczną - której jest Naczelnym Lekarzem - rodzinie „składaków” podczas mityngu w Krośnie w dniach 1-3 maja 2009r.

 

Czas w takich momentach biegnie bardzo szybko i nadjeżdżający na sygnale zmotoryzowani policjanci z Zabrzańskiej „drogówki” dali znak, że czas formować peleton i wyruszyć na trasę rajdu.

 

Sygnał do startu dał dr Roman Przybylski i pod eskortą policji wyruszyliśmy spod Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, na trasę pierwszego etapu z Zabrza do Olkusza.

 

W Rogoźniku dołączyli do nas reprezentanci Zagłębiowskiej Masy Krytycznej z Sosnowca i wspólnie „pedałowaliśmy” w stronę Dąbrowy Górniczej. Na rogatkach miasta czekała już na nas kolejna eskorta policji i straży miejskiej, zabezpieczając nam przejazd do  Parku Wodnego „Nemo” w Dąbrowie Górniczej, gdzie już od wczesnego południa odbywał się happening  promujący przeszczepy serca. Tam też oczekiwali nas przyjaciele ze Stowarzyszenia, wśród których był Jurek Badurski (po przeszczepie serca), operowany przez prof. Zbigniewa Religę 22 lata temu, rodziny, przedstawiciele władz miasta w osobach: Zastępca Prezydenta Miasta Paweł Gocyła, Zastępca Naczelnika Wydziału Kultury i Sportu  Zbigniew Kałuża oraz mieszkańcy.

 

Po serdecznym powitaniu i obdarowaniu drobnymi upominkami zasiedliśmy wspólnie do ciepłego posiłku. Mogliśmy delektować się smakiem prawdziwego rosołu wraz z kluseczkami, soczystymi kawałkami mięs, bukietem warzyw i surówek. Lekkość a jednocześnie wykwintność przygotowanych potraw sprawiła, że czuliśmy się jak na prawdziwym bankiecie, a sprawcami tego niezwykłego doznania byli trzej wspaniali kucharze Krzysztof Kolasiński, Paweł Rojek oraz Andrzej Wyrwas.

 

Po krótkim odpoczynku, dziękując władzom miasta Dąbrowa Górnicza za wspaniałe przyjęcie, poczęstunek i objęcie patronatu nad rajdem, policji za bezpieczny przejazd przez Dąbrowę oraz mieszkańcom za udział w happeningu ruszyliśmy w dalszą trasę do Olkusza.

 

Sprzyjająca pogoda pozwalała podziwiać uroki Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej wraz z ruinami średniowiecznego zamku Ogrodzieniec. Tegoroczna trasa rajdu przygotowana przez naszego Przewodnika Krzysztofa i Przewodniczkę Agnieszkę charakteryzowała się dużą różnorodnością, szczególnie jeśli chodzi o ukształtowanie terenu. Nie raz przyszło się nam zmierzyć z „lekkimi” podjazdami, które jak nigdy wydawały się nam wyjątkowo długie. Humory nas jednak nie opuszczały, a często nawet z powodu śmiechu peleton musiał się zatrzymywać, bo była obawa, że pospadamy z rowerów.  Pocieszeniem jednak zawsze był fakt, że po takim wzniesieniu musi nastąpić zjazd i wtedy mogliśmy nabierać prędkości na naszych  wspaniałych rowerach. Pokonując trasę do Olkusza zmierzyliśmy się z padającym gradem ale też mogliśmy się zachwycać wspaniałą tęczą jaka roztaczała się nad nami.

 

 Na metę I etapu rajdu w Olkuszu dotarliśmy troszkę zmęczeni ale pełni wrażeń. Po krótkim odpoczynku i niezbędnej toalecie zasiedliśmy do smacznej kolacji podczas której dzieliliśmy się wrażeniami z trasy i wspominaliśmy zabawne sytuacje z jego poprzednich edycji. Miała też miejsce miła uroczystość, której bohaterem był nasz kolega Piotr Kazimierski z Poznania (6 lat po przeszczepie serca) wyróżniony za hasło przewodnie tegorocznego rajdu. W nagrodę otrzymał pamiątkowy dyplom oraz drobny upominek.

 

Ja także otrzymałam od uczestników rajdu miłą pamiątkę z bardzo ciepłą dedykacją, jako podziękowanie za organizację IV Rajdu, która sprawiła mi wielką radość, a mianowicie  pięknie wydane wiersze Juliana Tuwima z ilustracjami Mistrza Marcina Szancera.

 

Drugi etap  rajdu wiódł z Olkusza do Krakowa przez tereny Ojcowskiego Parku Narodowego. Niestety pogoda w sobotni ranek nie rozpieszczała nas, padał deszcz i wiał silny wiatr. Wcale bym się nie zdziwiła gdyby nikt nie chciał wsiąść na rower. Okazało się jednak, że pogoda nie stanowi żadnego problemu i wszyscy poza moją osobą wyruszyli na trasę. Ja niestety z uwagi na zbite i opuchnięte kolano w wyniku upadku z roweru dnia poprzedniego musiałam jeszcze troszkę pauzować. Pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych odcinek z Olkusza do Piaskowej Skały dzielni rowerzyści pokonali w normalnym tempie.  W trosce o zdrowie postanowiliśmy dłużej pozostać w Piaskowej Skale i podziwiać malownicze położenie zamku, taras ogrodowy oraz słynną na całą Polskę „Maczugę Herkulesa”.  W trakcie postoju pogoda zaczęła się poprawiać i mogliśmy wyruszyć w dalsza drogę przez  Ojców do Krakowa.

Aby zachować pełne bezpieczeństwo z uwagi na duży ruch ostatnie 18 km trasy pokonaliśmy w autokarze.

 

Kraków powitał nas słońcem. Po wspólnej kolacji z zaproszonymi gośćmi, udaliśmy się do Piwnicy Pod Baranami, gdzie spędziliśmy niezapomniany wieczór czując obecny w każdym piwnicznym miejscu duch Piotra Skrzyneckiego. Serdecznie witani przez  Mieczysława Święcickiego podziwialiśmy wspaniałe występy m.in. Leszka Wojtowicza, Krzysztofa Janickiego, Tadeusza Kwinty, Rafała Jędrzejczyka oraz mistrzowską konferansjerkę Marka Pacuły.

 

W ostatnim dniu rajdu z samego rana czekała na nas miła niespodzianka w osobie Pana prof. Mariana Zembali, który pomimo obowiązków postanowił odwiedzić nas w Krakowie i dać sygnał do startu na ostatnim odcinku. Przywiózł nam także wspaniałą wiadomość, która dodała nam jeszcze więcej energii – równolegle w zabrzańskim szpitalu odbywały się dwie operacje: przeszczepu serca i płuc. Lepszej puenty na zakończenie naszego rajdu nie mogliśmy sobie wymarzyć. Z uśmiechem na ustach i w wspaniałych nastrojach wyruszyliśmy na trasę ostatniego III etapu, który wiódł ścieżką rowerową ulicami miasta Krakowa.

 

Meta rajdu tradycyjnie umiejscowiona była na krakowskim rynku gdzie zostaliśmy niezwykle serdecznie powitani przez Panią Anię Dymną Prezesa Fundacji „Mimo Wszystko” i wspólnie uczestniczyliśmy w  Ogólnopolskich Dniach Integracji „Zwyciężać mimo wszystko” rozdając wśród zebranych na rynku ludzi „Oświadczenia woli”, przyklejając nasze serduszka.

 

Niezwykle miłe były rozmowy z napotkanymi ludźmi, którzy z pewną nieśmiałością dopytywali się o nasze zdrowie i chcieli dowiedzieć się więcej szczegółów na temat przeszczepów organów. Nowym doświadczeniem dla mnie były rozmowy z napotkanymi obcokrajowcami, którzy okazywali duże zainteresowanie naszym stoiskiem  i jak to w takich sytuacjach bywa, bariera językowa nie miała żadnego znaczenia. Często byli to tak samo doświadczeni przez los ludzie jak my. Poznałam pewne małżeństwo z środkowej Angli, które w Krakowie spędzało swój tydzień miodowy, gdyż kilka dni wcześniej wzięli ślub. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że data ślubu została wyznaczona dokładnie w piątą rocznicę operacji usunięcia piersi i zwycięskiej walki z rakiem poznanej Angielki. Był też pewien Włoch, który przyjechał do Krakowa aby odwiedzić swojego przyjaciela w jednym z krakowskich szpitali i zabierając ze sobą kilka naszych serduszek obiecał, że zaniesie jedno swojemu choremu przyjacielowi z przeświadczeniem, ze skoro nam się udało wyleczyć to i on wkrótce wyzdrowieje. Pozostałe serduszka przeznaczał dla swoich bliskich we Włoszech.

 

Ale wszystko co dobre szybko się kończy i nadszedł czas powrotu do domu. Wracaliśmy bardzo szczęśliwi i dumni z naszego wyczynu. Każdy pokonany kilometr miał dla nas znaczenie, bo dedykowany był naszym dawcom i ich rodzinom, lekarzom za udany przeszczep pielęgniarkom za opiekę i udaną rehabilitację, zmarłym członkom naszej rodziny „składaków”, a szczególnie Panu prof. Zbigniewowi Relidze.

To on w 1985 r. w zabrzańskim szpitalu wykonał swój pierwszy przeszczep serca przecierając szlak polskiej transplantologii i był w 2007 r. patronem honorowym II rajdu rowerowego. Jestem bardzo dumna, że ta kolebka polskiej transplantacji rośnie w siłę i kontynuuję dzieło przez niego rozpoczęte, że to właśnie w Zabrzu podarowano mi nowe życie. Ilość dokonanych tam transplantacji mówi sama za siebie.

 

Sympatia i wsparcie jakiego doznaliśmy po raz kolejny od naszych patronów, mediów, policji z Zabrza, Będzina, Dąbrowy Górniczej, straży miejskiej z Dąbrowy i wieloletnich przyjaciół o wielkim sercu i tych nowych których długo trzeba by wymieniać to nasz największy skarb.


Dla mnie Komandora tego rajdu także dużą radością i nagrodą była możliwość obserwowania jak wszyscy jego uczestnicy fantastycznie się czuli, bawili i co najważniejsze jacy byli zdyscyplinowani. Nikt nie narzekał, choć trasa momentami nie należała do łatwych i pogoda dała się we znaki. Byliśmy dobrze przygotowani, bo jechaliśmy na rajd a nie na przejażdżkę uliczkami miasteczek czy wsi.

 

Nic tak nie cieszy jak kontrolowany wysiłek w słusznej sprawie i pokonywanie kolejnych wyzwań. Z podniesioną głową możemy powiedzieć: Nasze Kilimandżaro miało ponad 90 km. Słowa Pani Ani Dymnej, która tak serdecznie powitała nas na scenie podczas prezentacji wszystkich uczestników "Dni Integracji", po raz pierwszy wspólnie odśpiewany hymn "Biało-czerwoni" i reakcja ludzi zgromadzonych na rynku kiedy dowiedzieli się o naszym wyczynie są potwierdzeniem, że w ślad za pomysłami muszą iść i czyny i my daliśmy radę.

 

Patronami honorowymi IV rajdu byli: Pani Anna Dymna, Prof. Marian Zembala, Prezydent Miasta Dąbrowa Górnicza Pan Zbigniew Podraza, Prezydent Miasta Zabrze Pani Małgorzata Mańka-Szulik

Patronat nad Rajdem objęła Fundacja PGNiG im. Ignacego Łukaszewicza.

Dużego wsparcia udzieliła nam także Fundacja „Mimo Wszystko” oraz Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

 

Wśród zaproszonych gości byli nasi przyjaciele Marysia Kochanowicz, Pan Andrzej Gajewski szef firmy "Wheeler Polska" człowiek wielkiego serca i Jurek Górski, który już od 3 lat pomaga nam w organizacji naszego rajdu, sportowiec, mistrz świata w podwójnym triatlonie z 1990 r. Niestety nie mógł pojechać z nami Paweł Januszewski, który z powodów zawodowych musiał odwołać swój udział w rajdzie, ale wiemy, że bardzo nas wspierał.

 

Mieliśmy do swojej dyspozycji poza profesjonalnym sprzętem firmy „Wheeler” wraz z obsługą techniczną, autokar z PKS Racibórz, ambulans, a nad naszym  zdrowiem czuwał personel medyczny z szpitala zabrzańskiego.

 

 

 

przygotowała Renata Maternik Komandor IV Rajdu Rowerowego