Pożegnaliśmy Tadeusza Bujaka

Pożegnaliśmy Tadeusza Bujaka

W piękny, słoneczny czwartek pożegnaliśmy na cmentarzu w Bytomiu naszego wieloletniego prezesa Stowarzyszenia Transplantacji Serca Tadeusza Bujaka. Zmarł 5 kwietnia – mimo wielkiej determinacji zabrzańskich lekarzy i pielęgniarek w walce o Jego uratowanie. Jeszcze raz natura pokazała swoją tragiczną twarz.

Urodził się w 1945 roku w rodzinie lekarza. Studiował na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Pracował w górnictwie – ostatnie lata w Katowickim Zjednoczeniu PW. Kłopoty ze zdrowiem spowodowały konieczność przeprowadzenia transplantacji serca w 1997 r.
Poznałem Go osobiście w Krościenku na IX Zjeździe STS (październik 1998 r.). W czasie Walnego Zebrania Członków Koła Zabrze powołaliśmy nowy Zarząd, na czele którego został wybrany właśnie Tadeusz. Mieliśmy okazję poznać Jego duże zdolności organizacyjne, energię, zapał oraz konsekwencję w realizacji przyjętych celów. Tadeusz potrafił zmobilizować wszystkich członków Zarządu do dawania z siebie „dużo” na rzecz Koła. Do pracy organizacyjnej „zaraził” również wielu szeregowych członków Koła. Nawiązał szereg nowych kontaktów z ważnymi osobami z zewnątrz, co procentowało wsparciem Koła organizacyjnie i finansowo.

Koło Zabrze swoimi imprezami zintegrowało środowisko osób po przeszczepie serca, ich rodzin oraz naszych przyjaciół z Śląskiego Centrum Chorób Serca. Utworzony fundusz samopomocy (wpłaty od lepiej sytuowanych członków) umożliwiły udzielanie zapomóg na zakup lekarstw dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Redagowane przez Tadeusza biuletyny informowały wszystkich członków Koła o najważniejszych sprawach. To wszystko przysporzyło Tadeuszowi opinię dobrego organizatora i sympatycznego Przyjaciela. Był zawsze otwarty na wszystkie nurtujące nas sprawy.
.
Za największe osiągnięcie z tamtego pionierskiego okresu w działalności Koła Zabrze uważa się adaptację nieczynnej kotłowni na pomieszczenia hotelowe dla osób po przeszczepie serca oraz pomieszczenia biurowego Koła. Było to możliwe dzięki dużemu zrozumieniu i wsparciu prof. Mariana Zembali i całej dyrekcji Ś. C. C. S. oraz dotacji Ministerstwa Zdrowia. Motorem tego przedsięwzięcia był Tadeusz. W 2003 roku został wybrany Prezesem Zarządu Głównego STS. Pełnienie tej funkcji przez prawie dwie kadencje pozostawiły w Stowarzyszeniu trwały ślad osobowości Tadeusza. Do trwałej praktyki weszły warsztaty psychologiczne, w których uczestniczyło co rok po kilkadziesiąt osób po przeszczepie serca. W każdym roku były organizowane turnusy rehabilitacyjne w atrakcyjnych miejscowościach w górach lub nad morzem. Sanatorium w Ustroniu pozwalało na rehabilitację i leczenie z zapewnieniem pełnej opieki medycznej personelu przygotowanego na zajęcie się większą grupą. Wszystkie te formy pozwalały na dalszą integrację naszego specyficznego psychologicznie i medycznie środowiska. Innym kierunkiem efektywnego działania Tadeusza były różnorodne przedsięwzięcia informacyjne i propagatorskie. Była to wielka praca wielu ludzi, której efektem jest rosnące zrozumienie w społeczeństwie polskim roli transplantologii jako ważnej metody leczenia chorych. Pamiętam atmosferę w czasie seminarium w Licheniu 19 września 2004 r. z udziałem teologów, socjologów, transplantologów i nas, osób po przeszczepie serca. To był początek długiej drogi, której następstwem był list Episkopatu w sprawie przeszczepów organów. Pominę tym razem ważną rolę innych osób. Tadeusz był skutecznym inicjatorem i organizatorem akcji spotkań informacyjnych w szkołach i w dzielnicach miast na temat transplantacji. To była ważna działalność – szczególnie w okresie kryzysu wywołanego bezmyślnym działaniem niektórych polityków. Duże i efektywne zaangażowanie Tadeusza jako redaktora naczelnego „Szlachetnego Zdrowia” (kwartalnika SCCS w Zabrzu) oraz edytora wielu książek o charakterze poradnikowym i wspomnieniowym („Drugie serce” – 1999, „Darowane życie” – 2007 i inne) pozwalały nam poszerzyć wiedzę niezbędną w naszym nowym życiu. Tadeusz miał liczne kontakty z prasą, radiem i telewizją, co pozwalało na przedstawianie naszych problemów i poglądów społeczeństwu. Sport, traktowany jako działalność rekreacyjna, rehabilitacyjna oraz pozwalająca wyeliminować fałszywy stereotyp powszechny kiedyś w społeczeństwie („po przeszczepie jesteśmy niewolnikami lekarstw i aparatury medycznej”) stanowił ważny rozdział w życiu naszego Prezesa. Przykładem może być dwukrotna edycja „Biegu serc” w Bocheńcu, popieranie rajdów rowerowych oraz systematyczny udział w europejskich olimpiadach osób po przeszczepie serca, gdzie nasi reprezentanci przywozili mnóstwo medali. Tadeusz podkreślał wielokrotnie, ze celem udziału nie są medale lecz sam radosny udział i spotkania z koleżankami i kolegami z innych krajów. Wiele imprez turystycznych – krajowych i zagranicznych – pozwoliło na poznanie różnych zakątków przy zapewnieniu podstawowej opieki medycznej. Ramy tych wspomnień nie pozwalają na szczegółowy opis. Uczestnicy tych imprez dobrze pamiętają zarówno atmosferę tych wycieczek, jak i życzliwą opiekę Tadeusza, który osobiście kierował większością tych imprez.
* * *

Wspominając dokonania naszego zmarłego Przyjaciela zrodziła się mimo woli laurka. Nie mogę jednak pominąć tutaj, ze w życiu organizacyjnym Tadeusza były też dramatyczne decyzje oraz konieczność przyjęcia do wiadomości faktów, które położyły się dużym cieniem na działalności Stowarzyszenia w ostatnich latach. Mam tu na myśli rozwiązanie koła „Północ”, odejście części członków STS w kole Warszawa i Kraków z równoczesnym zawiązaniem nowych Stowarzyszeń. Ciężka choroba zmniejszyła bardzo poważnie, a w ostatnich miesiącach wręcz wyeliminowała Tadeusza z kierowania Zarządem. Są to przykre wydarzenia, wymagające pogłębionej dyskusji w różnych gremiach.
* * *

Pożegnaliśmy Tadeusza na mszy w kościele św. Kamila w Zabrzu odprawionej przez o. Jacka Monda, kapelana Śląskiego Centrum Chorób Serca. Również o. Jacek odprawił modły i poprowadził kondukt żałobny z urną na cmentarzu w Bytomiu. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że dla Tadeusza my. członkowie Stowarzyszenia byliśmy najbliższą rodziną, której poświęcał cały swój czas, swoje myśli i swoją energię. My powinniśmy podziękować Mu za włożony trud poprzez kontynuację realizowanych dotychczas lub rozpoczętych ważnych działań. Jemu będzie potrzebna szczera modlitwa.

Cześć Jego pamięci !

Zenon Frydrychowicz