Po przeszczepach zdobywają medale

 

 

Judyta Watoła

Drużyna niezwykłych polskich sportowców przywiozła z mistrzostw Europy aż 18 medali. Dlaczego są niezwykli? Każdy zawodnik ma przeszczepione serce bądź płuca.

Tym razem XII Mistrzostwa Europy dla Pacjentów po Przeszczepie Serca i Płuc odbywały się w słynnym w całej Europie uzdrowisku Vichy w centralnej Francji. Przyjechało na nie 250 zawodników z kilkunastu krajów, wśród nich dziewięciu Polaków. Startowali w siedmiu kategoriach wiekowych - od juniorów po oldboyów. Każdy zdobył przynajmniej po jednym medalu, rekordzista aż pięć.

edale za część konkurencji wręczano im podczas uroczystej kolacji w pałacu wybudowanym przez Napoleona III. Byli zachwyceni. - Tam było pięknie! Cudowne budowle i cudowne krajobrazy - wzdycha Adam Pawlak z Serocka.

To były jego pierwsze zawody, ma dopiero 32 lata. Półtora roku temu przeszedł w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu przeszczep płuc. - Zniszczyłem je sobie w pracy, gdzie było straszne zapylenie - tłumaczy. Właściwie nie wybierał się jeszcze na te mistrzostwa. Nie był nawet na krótkim zgrupowaniu, na którym trenowała reszta zawodników. Zdecydował się w ostatniej chwili, bo ktoś zrezygnował. Trochę się bał, że mu nie pójdzie dobrze, ale teraz nie żałuje. - Przywiozłem srebro wywalczone w siatkówkę i brąz w tenisie stołowym - mówi.

Dla Władysława Rysia to też były pierwsze zawody. Ma 52 lata, jest cztery lata po przeszczepie serca. Przed zawodami nie trenował, bo nie miał czasu. - Dostaję tylko 560 zł renty, więc muszę dorabiać - tłumaczy. Na zgrupowaniu był, ale tylko po to, by drużyna siatkówki się zgrała. Przywiózł ze sobą trzy medale: srebrny w siatkówce, złoto w pchnięciu kulą i brąz w deblu w tenisie stołowym. - Kiedyś uprawiałam dużo sportów. Nawet grałem w piłkę w B klasie.
Teraz zobaczyłem, że najlepiej mi idzie w konkurencjach siłowych. Chyba dlatego, że pochodzę z Podhala, jestem twardy góral z Białego Dunajca - mówi. Teraz Ryś mieszka pod Żywcem, ale w końcu to też góry. Już chce jechać na zimowe zawody dla przeszczepieńców i startować w biegach narciarskich.

Dla Bogusława Zasadnego z Olesna to były już trzecie mistrzostwa, ale cieszy się nie mniej niż debiutanci. Ma 49 lat, jest 10 lat po transplantacji serca. Z Vichy przywiózł pięć medali: cztery brązowe i jeden srebrny. Zdobył je m.in., ścigając się w pływaniu na 50 m stylem klasycznym i 50 m grzbietowym, a także w biegu na 400 m. - Od razu po przeszczepie wróciłem do swojej pracy, jestem kierownikiem w zakładzie melioracyjnym. Trenuję, pracuję, słowem żyję jak normalny człowiek - mówi.

- Wśród zawodników były jeszcze panie, które zdobyły każda po dwa złote medale, m.in. w pływaniu i chodzie - podkreśla Tadeusz Bujak ze Stowarzyszenia Transplantacji Serca w Zabrzu. Jedno tylko spędza mu sen z powiek: nieustanne trudności ze znalezieniem sponsorów. Ryś i inni już marzą o starcie na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Australii. Czy uda im się znaleźć pieniądze na bilety?

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

 

Wiecej fotek >>>>