Inauguracja III Rajdu Rowerowego

 

1 marzec 2008 r. godz. 10.05 Dworzec Kolejowy Warszawa Zachodnia. Nadjeżdża pociąg z Wrocławia, z którego wysiada nasz przyjaciel Jurek Górski Mistrz Świata w Podwójnym Triathlonie,  człowiek orkiestra, który bardzo pomaga nam w organizacji III już Rajdu Rowerowego Osób po Transplantacji Serca z Zabrza do Krakowa.

 

Po serdecznym powitaniu udajemy się w kierunku wyjścia, aby jak najszybciej dotrzeć do hal Warszawskiego Centrum  EXPO XXI gdzie rozpoczynają się IV Targi Rowerowe. Dla nas członków STS to miejsce ma szczególne znaczenie - mamy się tam spotkać z Przemysławem Saletą, Mistrzem Świata w kickboxingu, Mistrzem Polski, Mistrzem Europy i Mistrzem Interkontynentalnym w boksie oraz Panem Andrzejem Gajewskim General Menadżerem firmy Wheeler importera do Polski rowerów, części zamiennych i akcesoriów  rowerowych. Zapytacie zapewne, po co nam ta wycieczka? Odpowiedź jest bardzo prosta, dzięki pomocy

Jurka Górskiego udało się nam zainteresować tych Panów ideą naszego rajdu, która jest niezmienna od 2 lat a mianowicie: popularyzacja transplantologii jako skutecznej metody ratowania życia, promocja zdrowego stylu życia, i integracja ludzi po przeszczepie serca i płuc. Jedziemy tam, bo mamy nadzieję, że usłyszymy iż utożsamiają się z nią i zechcą nam pomóc.

 

Zaczynam się troszkę martwić bo druga grupa przedstawicieli STS koło Zabrze jadąca samochodem z Zabrza w składzie Alicja Chachaj, Staszek Kochanowicz, Krzysztof Mis i nasz nieoceniony fotograf Staszek Majchrzak jeszcze nie dojechała.

 

Ale nie czas na zmartwienia, ponieważ docieramy już z Jurkiem na miejsce. Pomimo wczesnej godziny na targach jest już mnóstwo ludzi. Trudno jest przecisnąć się do wejścia na halę wystawową, a gwar jest taki, że mamy problemy z porozumiewaniem się.  Jurek  przyjmuje na siebie rolę przewodnika i jak na sportowca przystało sprawnie toruje  drogę. Po kilku chwilach udaje się nam  przecisnąć przez pierwsze tłumy i wspólnie rozpoczynamy wzrokowe poszukiwania naszego gospodarza Pana Andrzeja Gajewskiego. Okazuje się że nie jest to takie łatwe, ponieważ jest on współorganizatorem tych targów, a co za tym idzie bardzo zajętym człowiekiem.

 

Jednak po kilku telefonach udaje się nam nawiązać z nim kontakt i po chwili możemy uścisnąć mu rękę, dziękując za zaproszenie. Od tego momentu z zaproszeniami w ręce czujemy się bardziej swobodni i kierujemy się do stoiska firmy Wheeler, które na kilka godzin oddane jest także do naszej dyspozycji.  Z radością zauważam, że wśród pracowników pracujących na tym stoisku jest również poznany w zeszłym roku podczas II Rajdu Rowerowego Michał Wolak członek ekipy serwisowej. Witamy się serdecznie i od razu ustalamy, że podczas tegorocznego rajdu , jeśli wszystko pójdzie pomyślnie i firma Wheeler zgodzi się na współpracę, ponownie otoczy nas opieką serwisową. Po krótkiej chwili zjawia się ponownie Pan Andrzej i bez zbędnych wstępów informuje nas, że czuje się zaszczycony

zaproszeniem do współpracy przy organizacji III Rajdu Rowerowego, że jest to dla niego wyróżnienie i przyjmuje je. Zgadza się również wejść w skład Honorowego Komitetu Organizacyjnego Rajdu. Świat mi lekko zawirował po tych słowach, ale jak to w  życiu bywa czasami szczęścia chodzą parami i zjawia się także Przemek Saleta. Jurek Górski przedstawia mu moją skromną osobę, a ja starając się zachować naturalność uśmiecham się i pytam o jego zdrowie i córki Nicol. Odpowiedź jest krótka i pozytywna, czyli mają się dobrze.  Nie do końca pozbierana emocjonalnie z powodu oświadczenia Pana Andrzeja dostaję kolejną porcję dobrych wiadomości, że Przemek Saleta także weźmie udział w tym rajdzie i bardzo nas wspiera. Na dowód tego, że bardzo popiera transplantacje organów pokazuje mi swoje oświadczenie woli, które ma wygląd karty kredytowej. Później to samo oświadczenie będzie fotografowane mnóstwo razy a deklarację o udziale w naszym rajdzie usłyszy wiele mediów i tłumy na targach rowerowych.

 

Wydarzenia nabierają tempa, dostaję kolejne informacje, że dziennikarka telewizji Polskiej Program 2 z audycji „Pytanie na śniadanie” czeka na członków STS aby przeprowadzić wywiad i zebrać materiały do reportażu o naszym przedsięwzięciu, kolejnymi zainteresowanymi naszym rajdem mediami jest TVN Turbo. I wszystko było by pięknie, tylko cały czas reszty ekipy STS jeszcze nie ma na targach, bo z powodu fatalnej pogody muszą jechać znacznie wolniej.

 

Sytuację ratuje Przemek Saleta bezdyskusyjna atrakcja tych targów, który razem z Jurkiem Górskim wypełniają czas mediom. Ta niepewność na szczęście nie trwa długo i moi przyjaciele z STS docierają na miejsce.  

 

Po szybkim powitaniu z Przemkiem Saletą i Panem Andrzejem Gajewskim czas na kolejną niespodziankę.  Dzięki pomocy firmy reklamowej „TOPPOLIGRAFIA” wszyscy uczestnicy tego spotkania otrzymują koszulki specjalnie przygotowane na III rajd. Jako pierwszy zakłada ją Przemek Saleta, który na plecach ma wypisane swoje imię a pod nim napis „Przyjaciel STS”, z przodu natomiast widnieje napis „III Rajd Rowerowy Osób po Transplantacji Serca” logo naszych sponsorów i STS koło Zabrze oraz hasło przewodnie naszego sponsora rowerowego  „Poruszamy świat i drugie serca  potęga ruchu”. Koleją koszulkę otrzymuje Pan Andrzej Gajewski i następnie my.

 

W tym momencie uświadamiam sobie, że pewne fakty zostały już wcześniej uzgodnione przez Jurka Górskiego. To on załatwił koszulki, wysłał informacje do mediów, przekonał Przemka Saletę i firmę Wheeler, że warto nam pomóc, a to co się dzieje teraz to po prostu czysta formalność. Z drugiej jednak strony nie powinno mnie to dziwić, znam Jurka osobiście kilkanaście lat. To niezwykle skromny człowiek. Sam doświadczył, choć w innym wymiarze, co to znaczy dostać drugą szansę aby przeżyć. Jego drugą szansą był Marek Kotański. Dzięki niemu zaczął uprawiać sport i doszedł na sam szczyt w swojej dyscyplinie został Mistrzem Świata. Jest bardzo wrażliwy na problemy drugiego człowieka, bardzo wspierał mnie wraz z swoją rodziną podczas choroby. Wielokrotnie mogłam go obserwować podczas zawodów sportowych, które organizuje i widziałam jak potrafi skupiać wokół siebie ludzi tak samo pozytywnie zakręconych jak on, jak potrafi z nimi rozmawiać i do tego wszystkiego jego podstawowa zasada, która realizuje każdego dnia: mało mów, wiele czyń dobrego i dawaj przykład”.

 


Mając na sobie koszulki pospiesznie udajemy się na scenę, gdzie na oczach tłumu ludzi prezentujemy nasze stowarzyszenie i Przemek Saleta po raz kolejny składa deklaracje uczestnictwa i wsparcia dla naszego rajdu. Ludzie biją brawo. Dziennikarka prowadząca te prezentacje pyta nas po co to robimy, czemu to ma służyć?. Razem ze Staszkiem Kochanowiczem i resztą ekipy STS w krótkim czasie  staramy się   przekazać jak najwięcej informacji na temat rajdu, a przede wszystkim jego idei. Zapraszamy również wszystkich chętnych do odwiedzenia stoiska firmy Wheeler gdzie przygotowaliśmy materiały informacyjne jakie przekazał nam  ZG STS oraz oświadczenia woli i gdzie gotowi jesteśmy rozmawiać na temat transplantacji i będziemy starali się przekonać do wypełniania oświadczeń woli.

Po zakończonej prezentacji udajemy się wszyscy ponownie do stoiska firmy Wheeler, a tam już spora grupa ludzi czeka na zapowiedziane przez nas materiały i zadaje mnóstwo pytań. Z konieczności dzielimy się na grupy.

Staszek Kochanowicz udziela wywiadu dla TVP2, Ala i ja i Staszek rozdajemy ulotki i odpowiadamy na pytania ludzi, a Krzysztof robi zdjęcia. Zainteresowanie jest bardzo duże. Serduszka, ulotki  przekonujące do transplantacji i oświadczenia woli idą jak świeże bułeczki. Dowcipnie na te sytuację zareagował jeden z pracowników stoiska, mówiąc, że dobrze by było aby i inne artykułu zgromadzone na tych targach tak dobrze się rozchodziły.

 

W tym samym czasie niestety żegnamy się z Przemkiem Saletą i Jurkiem Górskim, który spieszy się pierwszy na spotkanie do Katowic a drugi na zawody w półmaratonie warszawskim.

 

Czas naszego pobytu na targach dobiega końca. Materiały informacyjne, serduszka rozdane na stoisku leży już tylko kilka oświadczeń woli. Powoli szykujemy się do wyjazdu. Jeszcze raz spotykamy się z Panem Andrzejem Gajewskim, który dziękuje nam za przybycie i mile spędzony. Na jego prośbę robimy jeszcze jedno zdjęcie i żegnając się obiecujemy sobie dłuższą pogawędkę na mecie w Krakowie.

 

              W dobrych humorach, zadowoleni ale i troszkę zmęczeni wracamy do domu. Teraz już nie ma odwrotu maszyna ruszyła i musimy zrobić wszystko co w naszej mocy aby ten rajd zorganizować jak najlepiej, a co najważniejsze aby  jego idea spowodowała, że ludzie przestaną się bać transplantacji. Zaczną o niej otwarcie rozmawiać i przekonają się, że „Bóg tak nas skonstruował, że niektóre narządy do przeszczepu przystosował” i oświadczenia woli będą nosić przy sobie jak inny ważny dokument. Nie jesteśmy sami w tym działaniu, mamy poparcie naszych profesorów: Zembali, Rowińskiego, Religi, Michałowicza, Korelickiego, duchownych, przyjaciół naszego stowarzyszenia -  tak więc musi się udać.

 

A teraz kochani do pracy!!!

 

Autor: Renata Maternik