I Zjazd Dzieci i Młodzieży po Transplantacji Serca

 

 

W dniach od 2-4 kwietnia 2004 roku, w Zduńskiej Woli Agnieszka i Jakub Klemżyńscy właściciele hotelu “Biesiada”Pro
postawili na nogi całe miasto i okolice. Zmobilizowali wiele osób, by wspaniale zorganizować pierwsze tego typu spotkanie. Ilość atrakcyjnych wydarzeń przerosła wyobrażenia głównych bohaterów, czyli młodzieży po transplantacji serca. Brak było wtedy czasu na spokojne podsumowanie imprezy, bo co chwilę coś interesującego się działo. A oto w skrócie przebieg wydarzeń. Zaraz po zakwaterowaniu i rozpakowaniu bagaży rozpalone zostało ognisko a każdy oprócz pieczenia kiełbaski mógł skorzystać z jazdy konnej. Dwa piękne i spokojne konie towarzyszyły młodzieży przez cały czas pobytu w Zduńskiej Woli i nie miały chwili wytchnienia, bo wszyscy pokochali je natychmiast. Po ognisku rozpoczęła się zabawa-dyskoteka i konkursy z nagrodami. Wszyscy bawili się znakomicie a śmiech i muzyka rozbrzmiewały do późna. Nawet długa podróż nie była powodem zmęczenia. W sobotę dzień rozpoczął się zwiedzaniem miejscowej firmy ICOPAL produkującej materiały do pokrycia dachów. Pozornie niezbyt interesujący temat został w przystępny sposób przedstawiony na wykładzie multimedialnym. Z dużym zainteresowaniem wszyscy oglądali wzorcowy ogród na dachu biurowca, pytali o budową oranżerii i możliwość posiadania domowego basenu. Dyrekcja firmy podjęła gości sokami, owocami i słodyczami oraz firmowymi prezentami. Po obiedzie pojechaliśmy odwiedzić miejscową jednostkę Straży Pożarnej. W czasie omawiania najważniejszych zadań strażaków nagle odezwał się alarm. Okazało się, że jest prawdziwy i za kilka minut wóz strażacki na sygnale wyjechał gasić pożar. Po zwiedzeniu budynku, stanowiska dowodzenia i obejrzeniu czerwonych wielkich i małych samochodów i ich profesjonalnego wyposażenia przeszliśmy dalej na teren ćwiczeń jednostki. Tu zaczęły się prawdziwe atrakcje. Strażacy podpalili wrak samochodu, jeden z chłopców wezwał Straż Pożarną. Mieliśmy okazję obserwować od początku do końca akcję gaszenia pożaru i usuwania jego skutków. Następnie odbył się pokaz chodzenia po ogniu i różnych sposobów ewakuacji z wysokich kondygnacji budynków. Na koniec każdy(odważny bez lęku wysokości) mógł obejrzeć panoramę miasta z podnośnika, który wędrował bardzo wysoko. Pokazy strażaków miały swój wymiar edukacyjny. Dowiedzieliśmy się, co zrobić w przypadku zauważenia pożaru, jak prawidłowo poinformować o nim i jak zachować się podczas pracy strażaków. Wieczorem odbyła się oficjalna i bardzo uroczysta kolacja z władzami miasta i sponsorami, dzięki którym spotkanie mogło się odbyć. Uświetniły ją występy Dziecięcego Zespołu Pieśni i Tańca “Mali Sędziszowianie”, który w ludowych strojach grał, śpiewał i tańczył. Młodzież otrzymała rzeźby własnoręcznie wykonane przez uczniów Liceum Plastycznego. Przedstawiciele Kliniki Chirurgii Serca , Naczyń i Transplantologii oraz Stowarzyszenia Transplantacji Serca z Krakowa skierowali do organizatorów słowa serdecznych podziękowań za zorganizowanie Zjazdu. Po części oficjalnej rozpoczęła się zabawa, której towarzyszyła muzyka w wykonaniu Zespołu Vabank. W ostatnim dniu młodzież uczestniczyła w specjalnie dla nich odprawionej z okazji Niedzieli Palmowej, mszy świętej. Potem zwiedzano miasto Muzeum Św.Maksymiliana. Tyle faktów, ale najważniejsza była niewykła, serdeczna i domowa atmosfera stworzona przez gospodarzy. Zgodnie z ich pierwszymi słowami skierowanymi do nas w trakcie powitania czuliśmy się jak w domu. W czasie całego pobytu towarzyszyły nam rodziny sponsorów i organizatorów. Wszyscy zgodnie brali udział w kolejnych konkursach i zabawach. Uśmiech i radość na twarzach bohaterów zjazdu były największą nagrodą dla organizatorów, którzy już ustalili termin spotkania w przyszłym roku. Nadrzędnym celem spotkania była integracja młodzieży żyjącej z przeszczepionym sercem. Nigy do tej pory nie mieli okazji przebywać ze sobą przez dłuższy czas w miejscu nie kojarzącym się z ich sytuacją zdrowotną. Zjazdy organizowane przez Stowarzyszenie Transplantacji Serca są adresowane do dorosłych i ich program nie odpowiada młodzieży. Zwykle widują się w Klinice w czasie badań. Tematem rozmów są sprawy związane z leczeniem, bo oczekiwaniu na wyniki towarzyszy niepokój. Mieszkają w różnych miejscach Polski. Jak mówią utrzymują ze sobą kontakt listowny, mailowy lub telefoniczny. Bardzo dobrze czują się w swoim gronie. Nie muszą krępować się zażywając leki czy ubierając bluzkę, której dekolt ujawnia bliznę pooperacyjną. Wymieniają doświadczenia, obserwacje, nawzajem udzielają sobie porad dotyczących nauki czy kontaktów z rówieśnikami. Spotkanie w Zduńskiej Woli stworzyło możliwość zacieśnienia łączących ich więzi i nawiązania nowych kontaktów. Sprzyjała temu atmosfera miejsca, w którym nie czuli ię obiektami nadmiernego zainteresowania i otoczeni byli powszechną życzliwością i serdecznością.

A oto słowa dwóch osób biorących udział w Zjeździe.

Ewelina Radwan:

Wszyscy jesteśmy zgodni że było bardzo potrzebne. Nie chodzi tylko o oprawę ale też możliwość spotkania i porozmawiania. Jesteśmy młodzi i pewnie inaczej odbieramy to co nas spotkało. W starszym wieku więcej ludzi choruje na wszelkie choroby. Myślę, że społeczeństwo to inaczej odbiera. Myślę, że niektórzy z nas spotykają się z sytuacjami w których czują się gorsi. Możliwość porozmawiania jest cenna zwłaszcza z osobą, która najlepiej potrafi się wczuć, bo też ją to dotknęło. Nie zawsze wiąże się to ze zwierzeniami ale sam kontakt i poczucie, że nie jest się samemu w takiej sytuacji dużo daje. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze wszyscy i pobawimy jak tym razem”.

Karolina Chowaniec

“Minęło już sporo czasu a ja ciągle powracam myślami do Zduńskiej Woli dokładnie do hotelu”Biesiada”. Spotkałam tam młodych ludzi, którzy tak jak ja są po przeszczepie serca, spędziliśmy tam miły weekend. Zjazd ten na długo pozostanie mi w pamięci. Był to pierwszy ogólnopolski zjazd dzieci i młodzieży po transplantacji serca. Panująca tam atmosfera była szczególna, gdyż wszyscy czuliśmy się jak jedna wielka rodzina. Organizatorzy przyjęli nas z otwartymi ramionami. Program spotkania był bardzo napięty i różnorodny, nikt nie pozwolił nam się nudzić(ognisko, dyskoteka, jazda konna, zwiedzanie...). Z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie i myślę, że będzie równie udane jak to pierwsze”.

Myślę, że te słowa wystarczą za wszelkie podziękowania.

Jolanta Siwińska

Artykuł ukazał się w biuletynie"SERCE" Koła Kraków