Podarowanie narządów

 



"

- podkreśla biskup Adam Dyczkowski

 

autor artykułu Krzysztof Pijarowski
 Bp Adam Dyczkowski


Najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, gdy trzeba poinformować rodzinę, że ich krewny umarł tak zwaną śmiercią mózgową, co oznacza, że zniszczeniu uległy decydujące o życiu struktury w pniu mózgu - mówi dr Cezary Pakulski , anestezjolog z Zakładu Medycyny Ratunkowej i Katastrof Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.
Po wejściu na salę chorych, na łóżku, wokół którego zgromadzona jest skomplikowana aparatura, rodzina widzi oddychającego chorego, zapis pracy serca na monitorze, dotyka ciała, które jest ciepłe. Wydawać by się mogło, że ta bliska im osoba tylko śpi, że wystarczyłoby mocniej potrząsnąć jej ramionami i otworzyłaby oczy. Nic więc dziwnego , że rodzina z wielkim trudem przyjmuje informację, że za zmarłego oddycha respirator a praca serca podtrzymywana jest wyłącznie dzięki lekom. I w chwilę potem, praktycznie jeszcze w momencie wielkiego bólu po stracie najbliższej osoby, lekarz zadaje pytanie, czy ten ktoś kiedy żył, wyrażał swoją wolę lub sprzeciw co do ewentualnego pobrania narządów po swojej śmierci. Czyż można się dziwić, że najbliżsi zazwyczaj sprzeciwiają się pobraniu jakiegokolwiek organu ? - pyta dr Pakulski.

Polscy lekarze przeprowadzając rozmowy z rodzinami osób, które zostają uznane za zmarłe, a mogą stać się dawcami któregoś z narządów skarżą się, że są zwykle w swoim działaniu osamotnieni. Jak twierdzą, najskuteczniej mógłby ich wesprzeć w tej rozmowie duchowny. Mimo, że Jan Paweł II kilkukrotnie wypowiadał się na ten temat, uznając czyn darowania po śmierci swoich organów za akt najwyższego miłosierdzia, wielu księży, zwłaszcza na prowincji, jest temu co najmniej niechętnych albo nawet wrogich. Tymczasem połączenie sił lekarzy i duchownych mogłoby radykalnie zmienić sytuację.

Wola pacjenta musimy być ustalona za wszelką cenę, gdyż jest to jeden z warunków pobrania organu. Krewni zmarłego mówią jednak często ' godzinę przed wypadkiem powiedział że gdyby coś się jej stało, to nie zgadza się na pobranie narządów'.
-Ustawa o transplantacji nie nakłada na lekarza obowiązku pytania o zgodę - twierdzi Jacek Zajączek, ordynator oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Gorzowie Wlkp. - zobowiązuje natomiast do ustalenia faktu, czy zmarły wcześniej nie zastrzegł sobie, by po śmierci jego narządy nie nadawały się do pobrania. Ustawodawca posługuje się tzw. zgodą domniemaną. Jeżeli nie ma braku zgody w centralnym rejestrze sprzeciwu Poltransplantu albo wyrażenia woli braku zgody napisanej własnoręcznie w obecności dwóch świadków lub wypełnienia odpowiedniego formularza przy przyjęciu do szpitala - to lekarz nie ma nawet obowiązku pytać rodzinę o zgodę. Inaczej jest w przypadku dzieci i młodzieży do lat. 18. Praktyka w polskich szpitalach jest jednak odmienna. Tak naprawdę najczęściej decydująca okazuje się wola rodziny
Praktyka jest jednak inna. Z rodziną rozmawia się z przyczyn �czysto ludzkich�, rozumiejąc ich sytuację i tragedię w jakiej się znaleźli.

W Wielkiej Brytanii potrzebna jest zgoda dawcy i dodatkowo zgoda rodziny wyrażona po jego śmierci. W Austrii , Hiszpanii, Francji czy Belgii podobnie jak u nas - obowiązuje zasada zgody domniemanej, jednak lekarze w Austrii nie rozmawiają z rodziną i jeśli jest taka możliwość pobierają organy do transplantacji. W Hiszpanii rozmawia się z najbliższymi zmarłego, przekonuje się ich a we Francji i Belgii decyzja pozostaje niemal wyłącznie w gestii rodziny.

W krajach zachodnich, bardzo ważną rolę odgrywa prasa, która zawsze stara się podkreślić, że pobrane organy dały życie kilku innym osobom � mówi ks. dr Romuald Wróbel z Katedry Teologii Moralnej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Z podobnego założenie wychodzą twórcy sopockiej fundacji, Bądź Świadomym Dawcą Narządów. Chcemy zmienić nastawienie ludzi do transplantacji .Naszym zamiarem jest zmiana prawa, aby obowiązujące stało się składanie deklaracji przez każdego kto się zgadza, aby po śmierci umożliwić pobranie narządów z jego ciała� mówi Marek Jasina, jeden z inicjatorów przedsięwzięcia. Fundacja postanowiła rozpowszechnić tak zwaną �kartę dawcy�, czyli dokument zawierającego wyraźną zgodę na pobranie narządów.

Pomysł popiera również biskup Adam Dyczkowski,ordynariusz zielonogórsko-gorzowski: - Bardzo długo nosiłem w portfelu informację mówiącą o tym, że zgadzam się w krytycznym momencie na pobranie moich narządów. Myślę, że jeśli prawo dopuści posiadanie takiej karty dawcy, będę pierwszy, który ją wypełni i na powrót wsadzi do portfela.
Podjęcie akcji informacyjnej , ale tym razem z udziałem Kościoła, mającej na celu zmianę nastawienia społeczeństwa do problemu transplantantologii planuje (...) gorzowskie Stowarzyszenie �Życie po przeszczepie�. Akcje medialne są, ale żeby dotrzeć w Polsce do głębi duszy człowieka, do jego podświadomości - niezbędne jest wsparcie kościoła jako niekwestionowanego autorytetu � mówi Janusz Mielcarz, jeden z założycieli.

Zdaniem ks. dr Wróbla, zagadnienia związane z transplantologią można by popularyzować w duszpasterstwie akademickim, w klubach inteligencji katolickiej, bądź w grupach parafialnych. Jak podkreślają lekarze � najważniejsze jest odpowiednie przeprowadzenie rozmowy z rodziną zmarłego. W kilku przypadkach pomoce było przedstawienie stanowiska papieża w sprawie pobierania i transplantacji narządów � mówi dr Pakulski.

Czasami rodziny przyznają, że ich bliski nigdy nie sprzeciwiał się pobraniu organów, ale nie chcą okaleczać swego ukochanego. Wtedy tłumaczy się, że sławni i podziwiani ludzie poddawani są sekcji zwłok.

Dr Jacek Zajączek twierdzi najpierw dokładnie wyjaśnia rodzinie, na czym polega śmierć mózgowa.. Bicie serca, czy wentylowanie płuc nie świadczy o tym , że człowiek żyje. Po śmierci mózgowej nie ma mowy o jakiejkolwiek zdolności do życia.
Jak do tej pory nie zdarzyło mi się bym rozmowy przeprowadzał w obecności, kapelana szpitalnego, czy duchownego poproszonego przez rodzinę.
Dwukrotnie rodziny poinformowały mnie, że udzielą odpowiedzi po konsultacji ze swoim duchownym. W jednym przypadku odpowiedź była pozytywna, w innym negatywna - mówi dr Pakulski .

Zwracam się z apelem do wszystkich księży prowadzących katechezę, żeby o sprawie ofiarowania organów do transplantacji mówili przy każdej okazji - stwierdza jednocześnie biskup Dyczkowski. Nie wyobrażam sobie żeby którykolwiek ksiądz nie był pozytywnie nastawiony by odmówił pomocy , gdy ktoś go prosi o radę. Każdy duszpasterz powinien zrozumieć, że ofiarowanie organów jest aktem autentycznej miłości bliźniego.

Artykuł ukazał się w Tygodniku Wprost.(X.2000)

 



 
stat4u