Pierwszy podwójny przeszczep płuc

Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu dokonali pierwszego w Polsce podwójnego przeszczepu płuc. Pacjentem był 49-letni mieszkaniec Tczewa.

49-letni pan Andrzej trafił do Zabrza z dalekiego Tczewa. Urodził się z wadą genetyczną, która doprowadziła u niego do gwałtownego rozwoju tzw. przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Powoduje ona nieodwracalne zmiany w płucach, które stają się coraz mniej sprawne. Chory ma więc niedobór tlenu, a w schyłkowym okresie choroby zaczyna się wręcz dusić.

Panu Andrzejowi choroba przysporzyła wielu cierpień. Od siedmiu lat miał nieustanne duszności, a przez ostatnie dwa nie rozstawał się ze zbiornikiem tlenu. Momentami jednak i to nie wystarczało. Wtedy trafiał do szpitala i trzeba go było podłączać do respiratora.

Jedynym ratunkiem był dla niego przeszczep, ale w przeciwieństwie do innych chorych, u których wykonaliśmy transplantacje, jedno płuco nie dałoby znaczącej poprawy i cały wysiłek chorego i lekarzy mógłby pójść na marne - mówi prof. Marian Zembala, kierownik Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii w Śląskim Centrum Chorób Serca, a jednocześnie dyrektor szpitala.

Po raz pierwszy chirurdzy z centrum zdecydowali się więc na jednoczesny przeszczep obydwu płuc. Operację wykonali już trzy tygodnie temu, wciąż jednak bali się o los chorego. - Kiedy do nas trafił na operację, był skrajnie wycieńczony i ważył niewiele ponad 40 kg - tłumaczy prof. Zembala. Przez pierwsze dwa tygodnie po przeszczepie najwięcej czasu i uwagi panu Andrzejowi poświęcił dr Jacek Wojarski. Czuwał przy nim dzień i noc, nieustannie śledząc monitory i wyniki badań. - To dało efekt. Dziś nasz pacjent wyraźnie przychodzi do siebie. Staramy się go chronić, bo największym zagrożeniem mogłaby być teraz dla niego infekcja.
On wciąż jeszcze jest słaby, jesteśmy jednak dobrej myśli. Oceniam jego stan jako prawidłowy - mówi dyrektor centrum.

Łącznie wykonano w Polsce osiem przeszczepów (w tym jeden jednoczesny płuca i serca). Wszystkie w Zabrzu. Sześć zabiegów w pełni się powiodło i pacjenci wrócili do normalnego życia. Dwóch czuje się na siłach, by podjąć pracę. Nikt ich jednak nie chce zatrudnić ze względu na przebytą transplantację.

Artykuł Gazeta Wyborcza

 
stat4u