Pierwszy jednoczesny przeszczep płuc i serca

Zbigniew Religa

Pierwszy udany w Polsce jednoczesny przeszczep płuc i serca przeprowadzono w Śląskim Centrum Chorób Serca. Jednakże na takie zabiegi nie ma już pieniędzy. Od września przeszczepy serca wykonywane są na kredyt. Skończyły się też finanse na nowoczesne leczenie zawałów i arytmie serca. Nowy minister zdrowia obiecuje, że pieniądze do końca roku znajdzie. Przeszczepy serca wykonywane są na kredyt 37-letni Marek Breguła przeszedł ciężkie zapalenie mięśnia sercowego, nieodwracalne zmiany zaszły też w płucach. Lekarze podjęli decyzję o jednoczesnym przeszczepie chorych narządów. Udało się znaleźć dawcę. Operacja trwała ponad 10 godzin. Teraz pacjent czuje się dobrze, może też swobodnie oddychać. Nie jest to pierwsza tego typu transplantacja w Polsce, jednak wszystkie poprzednie kończyły się niepowodzeniem - pacjenci umierali tuż po operacji. Zabieg jest bardzo skomplikowany - na świecie wykonuje się ich rocznie zaledwie około stu. Problemem jest brak dawców- tylko co 5 dawca serca może być także dawcą płuc. W Zabrzu na takie operacje czeka jeszcze kilkunastu pacjentów, a już we wrześniu skończyły się tzw. limity pieniędzy na przeszczepy serca. Profesor Zbigniew Religa, który był gościem w Panoramie o 16.00, powiedział, że Instytut Kardiologii dawno przekroczył zaplanowany roczny limit zabiegów. Podobna sytuacja dotyczy też kardiologii interwencyjnej i leczenia ostrych arytmii serca. Większość ośrodków pracuje na kredyt. Metody leczenia, które wymagają wszczepialnych urządzeń, jak stymulator czy stent mogą zostać wstrzymane, ponieważ zapasy kończą się i nie ma za co kupić następnych. W wielu ośrodkach wydłużają się kolejki pacjentów czekających na zabieg. Nigdzie na świecie nie ma takiej sytuacji w leczeniu pacjentów zagrożonych - powiedział prof. Religa. Nowy minister zdrowia Mariusz Łapiński zapewnia, że pieniądze muszą się znaleźć. Na choroby układu krążenia cierpi milion Polaków, 100 tysięcy rocznie ma zawał. Pod tym względem jesteśmy w światowej czołówce. Brakuje ośrodków kardiologii interwencyjnej, a dzięki nim śmiertelność z powodu zawału zmniejsza się nawet 4-krotnie. Do końca roku powinno być jeszcze zrobionych 10 tysięcy koronarografii i 5 tysięcy zabiegów poszerzenia tętnic. Jednakże na te zabiegi brakuje co najmniej 3 milionów złotych, a co najmniej drugie tyle brakuje na zabiegi leczenia arytmii serca.

 
stat4u