Powt├│rnie narodzeni

Źródło:Dziennik Polski


Podczas ostatniego og├│lnopolskiego zjazdu ludzi po przeszczepie serca, 6 pa┼║dziernika w Kro┼Ťcienku nad Dunajcem, Jerzy Badurski obchodzi┼é 20. rocznic─Ö ponownych urodzin.

 

W 1955 r. dowiedział się, że jedynym dla niego ratunkiem jest transplantacja. Był to rok w którym prof. Zbigniew Religa przeprowadził pierwszy w Polsce udany przeszczep.

artykuł - Elżbieta Borek

Pan Jerzy pyta┼é wtedy znajomych lekarzy, czy ma zdecydowa─ç si─Ö na zabieg. Us┼éysza┼é, ┼╝e po udanym przeszczepie ┼╝yje si─Ö ┼Ťrednio 4 lata, maksymalnie siedem. Kiedy dwa lata po operacji chcia┼é wr├│ci─ç do pracy, musia┼é przedstawi─ç pisemn─ů gwarancje prof. Religi, ┼╝e mo┼╝e pracowa─ç.

Pierwsza kobieta

 

 

Stanis┼éawa Skowro┼äska dosta┼éa nowe serce 19 lat temu, 22 maja 1988 r. By┼éa trzeci─ů kobiet─ů, kt├│ra je w Zabrzu otrzyma┼éa. Dwie pierwsze nie prze┼╝y┼éy. M┼éodo wysz┼éam za m─ů┼╝. Kiedy pozna┼éam Janusza pracowa┼éam jako malarka bombek choinkowych. Kiedy przysz┼éy na ┼Ťwiat dzieci, przesta┼éam pracowa─ç. Gdy c├│rki mia┼éy 7 i 9 lat, postanowi┼éam wr├│ci─ç do pracy. Mia┼éam 28 lat. Nie mog┼éam siedzie─ç w domu. Dowiedzia┼éam si─Ö wtedy, ┼╝e jestem ci─Ö┼╝ko chora na serce, mam niedomykalno┼Ť─ç i zw─Ö┼╝enie zastawek. O pracy nie by┼éo mowy. Z chorob─ů ┼╝y┼éam 13 lat, czu┼éam si─Ö coraz gorzej, a na koniec porusza┼éam si─Ö na w├│zku, bo nie mia┼éam si┼é chodzi─ç. Organizm by┼é wyniszczony do tego stopnia, ┼╝e kiedy w ko┼äcu w ko┼äcu trafi┼éam do szpitala w Zabrzu, wa┼╝y┼éam 38 kilo. Wiedzia┼éa ┼╝e musz─Ö ┼╝y─ç. Mia┼éam ma┼ée dzieci. M├│wi┼éam ┼╝e musz─Ö doczeka─ç przynajmniej ich ┼Ťlubu. Dzi┼Ť jestem ju┼╝ babci─ů ..

 

W mojej miejscowo┼Ťci nikt nie chcia┼é mnie operowa─ç. Wtedy kto┼Ť ze znajomych powiedzia┼é mi o Zabrzu i Zbigniewie Relidze. Napisa┼éam do niego b┼éagalny list, ┼╝eby mnie ratowa┼é. Miesi─ůc p├│┼║niej dosta┼éam odpowiedz z terminem wizyty. W zabrza┼äskim szpitalu wszyscy, poza mn─ů, wiedzieli ┼╝e jestem potencjaln─ů pacjentk─ů do przeszczepu. Prof. Religa wyja┼Ťni┼é mi p├│┼║niej, ┼╝e nie informowa┼é mnie, bo si─Ö ba┼é, ┼╝e nie prze┼╝yje tej wiadomo┼Ťci. To by┼éo trzy lata po pierwszej udanej transplantacji, jak─ů przeprowadzi┼é. Kobiety ?udanej? nie mia┼é ani jednej. Zbadano mnie dok┼éadnie i wys┼éano do G├│rno┼Ťl─ůskiego Centrum Medycznego ┼Ül─ůskiej Akademii Medycznej w Ochojcu. Tam czeka┼éam na decyzj─Ö. Po tygodniu przyszed┼é lekarz i m├│wi: "Ma pani go┼Ťcia, to prof. Religa". "B─Ödzie przeszczep"? ? spyta┼éam z g┼éupia frant. My┼Ťla┼éam o zastawkach, ale nie o transplantacji. A on odpar┼é: "Tak b─Ödzie przeszczep serca". Ju┼╝ nie dosz┼éam do sali o w┼éasnych si┼éach.

Kiedy przewo┼╝ono mnie z Ochojca do Zabrza, dzwoni┼é szwagier. Powiedzia┼éam mu, ┼╝e id─Ö na przeszczep i ┼╝eby zawiadomi┼é m─Ö┼╝a. On mieszka w Koszalinie, a ja w S┼éupsku. Nie wiem jak to zrobisz, ale zawiadom Janusza ? poprosi┼éam. "co ty chrzanisz jaki przeszczep?". Odda┼é s┼éuchawk─Ö mojej mamie, a ona krzyczy:" nie zg├│d┼║ si─Ö, nie b─ůd┼║ g┼éupia, u┼Ťmierca ci─Ö". Chcia┼éam jej wyt┼éumaczy─ç, ┼╝e dla mnie nie ma ┼╝ycia w takim stanie, w jakim jestem, ale nie sz┼éo rozmawia─ç. Po┼éo┼╝y┼éam s┼éuchawk─Ö. Nie wiem jak, ale zawiadomili m─Ö┼╝a. Ja ju┼╝ le┼╝e na stole, ju┼╝ mam zrobione wk┼éucie i s┼éysz─Ö, jak piel─Ögniarka odbiera i m├│wi: "┼╗ona nie podejdzie, ju┼╝ jest przygotowana do operacji. Prosz─Ö by─ç dobrej my┼Ťli i zadzwoni─ç rano".

M├│j m─ů┼╝ przez t─Ö jedn─ů noc osiwia┼é. Pojecha┼é do c├│rki, rzuca┼é w okna kamykami, ┼╝eby j─ů obudzi─ç. Powiedzia┼é jej o mnie, a ona zap┼éaka┼éa: "Nie mam nic czarnego". Dopiero niedawno przyzna┼éa si─Ö mi do tego...

Wiem ┼╝e dawca by┼é 25 letni ch┼éopak po wypadku. Dowiedzia┼éam si─Ö potem, ┼╝e jego matka podpisa┼éa zgod─Ö na pobranie serca i nerki. Uratowa┼éa dwie osoby. Nigdy jej nie pozna┼éam, ale wiem ┼╝e ona zna mnie. Wiedzia┼éa, ile mam lat, jaka jest moja sytuacja rodzinna, jak wygl─ůdam. Operowali mnie , gdy mia┼éam 40 lat. Teraz w listopadzie , sko┼äcz─Ö 60. Po wybudzeniu nie mog┼éam uwierzy─ç ┼╝e ┼╝yje. Oddycha┼éam spokojnie, cichutko, nie s┼éysza┼éam ┼éomotu swojego serca, nie wali┼éo mi t─Ötno. Przez 5 dni przychodzi┼é do mnie psycholog, bo by┼éam w jakim┼Ť niebycie. Gdyby nie decyzja matki tamtego ch┼éopaka, nie mia┼éa bym szansy zobaczy─ç dorastanie moich dzieci, doczeka─ç wnuka, zacz─ů─ç pracowa─ç!

Jedyne, czego ┼╝a┼éuj─Ö w ┼╝yciu, to ┼╝e za p├│┼║no podj─Ö┼éam prac─Ö. Pracuje jako pokoj├│wka w hotelu w Ustce. Czuje si─Ö potrzebna, jest mi z tym dobrze. Wiele zawdzi─Öczam lekarzom, szczeg├│lnie prof. Relidze , kt├│ry by┼é motorem wszystkiego dobrego, co mnie spotka┼éo. 9 dni po operacji przyjecha┼é do mnie m─ů┼╝ i siedzia┼é przy mnie ca┼ée 4 miesi─ůce. By┼éo mi to bardzo potrzebne. Lekarze zrobili swoje, ale m─ů┼╝ drugie tyle.

Naukowiec

 

 

Wojciech Skubiszak, fizyk z Uniwersytetu Warszawskiego, ┼╝yje po przeszczepie ponad 16 lat. Po trzecim zawale powiedziano mu, ┼╝e nie ma dla niego innego ratunku.

W styczniu1991 roku trafi┼é do Zabrza. Diagnoza si─Ö potwierdzi┼éa: konieczny jest przeszczep. Dwa razy by┼é wzywany do szpitala i dwa razy odsy┼éany, bo okaza┼éo si─Ö, ┼╝e nie ma wymaganej zgodno┼Ťci tkankowej mi─Ödzy dawc─ů a biorc─ů.

By┼éem ju┼╝ tak s┼éaby, ┼╝e w drodze z ┼é├│┼╝ka do ┼éazienki traci┼éem przytomno┼Ť─ç. Budzi┼é mnie pies, li┼╝─ůc po twarzy- m├│wi. Trzeci sygna┼é okaza┼é si─Ö w┼éa┼Ťciwy. Serce dawcy pasowa┼éo. Pan Wojciech przeszed┼é transplantacje 26 maja 1991 r.

Moja starsza córka była akurat po maturze, jeszcze nie znała wyników. Wiedziałem, że muszę żyć choćby tak długo, by usłyszeć jak jej poszło ? opowiada. Młodsza uczyła się w liceum. Miałem dla kogo żyć.

Czy bał się operacji? Czy wiedział co to jest transplantacja?

Obawy zawsze s─ů. Tylko idiota si─Ö nie boi. Ja wiedzia┼éem ze dla mnie jest to ┼╝ycie. Mimo wszystko ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e wytn─ů mi serce, by┼éa czasem obezw┼éadniaj─ůca. Prosz─Ö pami─Öta─ç, ┼╝e by┼éy to pocz─ůtki, immunosupresja (czyli zapobieganie odrzutom- przy. red.) by┼éa nie do ko┼äca opanowana. O tym oczywi┼Ťcie nie wiedzia┼éem, ale mia┼éem ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e losy ludzi po przeszczepie s─ů ? powiedzmy eufemistycznie ? r├│┼╝ne.

Wreszcie czułem się zdrowy! ? wspomina Wojciech Skubiszak.

Nigdy nie próbowałem się dowiedzieć, od kogo otrzymałem serce. Powiedziano mu, że był to młody, zdrowy człowiek, który zmarł na tętniaka mózgu. Więcej nie chcę wiedzieć. Dla mnie jest to bardzo osobista sprawa. Często się modlę w intencji tej osoby, ale nie chcę o tym mówić. Chętnie za to opowiada, jak czuł się po operacji.

Kiedy si─Ö obudzi┼éem z narkozy, po pierwsze u┼Ťwiadomi┼éem sobie, ┼╝e ┼╝yj─Ö. Nast─Öpne uczucie, jakie pami─Ötam, to rozpieraj─ůca mnie energia. Chcia┼éem wsta─ç i p├│j┼Ť─ç, i zrobi┼ébym tak, gdy by nie aparatura, do kt├│rej by┼éem uwi─ůzany. Od tego momentu przesta┼éem o sobie my┼Ťle─ç jako o chorym. Jestem zdrowy, tylko mam pewne ograniczenia i konieczno┼Ťci. Musze np. regularnie ┼éyka─ç leki, musz─Ö dba─ç wyj─ůtkowo o higien─Ö, musz─Ö strzec si─Ö infekcji, bo mam os┼éabion─ů barier─Ö immunologiczn─ů. Poza tym jestem jednak zdrowym cz┼éowiekiem. Diametralnie zmieni┼éo si─Ö r├│wnie┼╝ moje podej┼Ťcie do ┼╝ycia. Sta┼éem si─Ö m─ůdrzejszy. W trzecim roku po operacji Wojciech Skubiszak zdobywa ┼Üwidnic─Ö. Tym samym powr├│ci┼é do swojego ┼╝ycia sprzed transplantacji. Rok przed pierwszym zawa┼éem uczestniczy┼é w wyprawie polarnej na Spitsbergen. Wtedy by┼é jeszcze zdr├│w jak ryba, co potwierdzi┼éy badania w Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie.

Nigdy nie my┼Ťla┼éem, ┼╝e B├│g mnie karze. Przeciwnie. Po ka┼╝dym zawale dzi─Ökowa┼éem, ┼╝e jeszcze ┼╝yj─Ö i zastanawia┼éem si─Ö, jak─ů mam jeszcze misje do spe┼énienia, ┼╝e zosta┼éem oszcz─Ödzony ? m├│wi pan Wojciech.

Pierwsze ┼╝yj─ůce p┼éuco - serce

 

 

Marek Bregu┼éa z Tarnowskich G├│r za miesi─ůc b─Ödzie ┼Ťwi─Ötowa┼é swoje 6 powt├│rne narodziny. Ma┼éo, a jednak du┼╝o. Marek, jako pierwszy, prze┼╝y┼é przeszczep serca wraz z p┼éucami.

Zawsze by┼éem zdrowy, ci─Ö┼╝ko pracowa┼éem i nie mia┼éem czasu o my┼Ťleniu o chorobach. W 1989 r. wzi─ů┼éem ┼Ťlub, potem urodzi┼éy si─Ö dzieci. Du┼╝o chorowa┼éem, ale oczywi┼Ťcie ┼╝adnych zwolnie┼ä, bo mog┼éem straci─ç prac─Ö. Kiedy poczu┼é si─Ö tak ┼║le, ┼╝e rodzina zmusi┼éa go do wizyty u lekarza. Trzy razy powtarzano EKG, bo my┼Ťleli ze aparat jest zepsuty. Za trzecim razem zosta┼é skierowany do szpitala. Lekarka powiedzia┼éa:" Pan ju┼╝ nie wr├│ci do pracy, pan p├│jdzie na rent─Ö". Mia┼éem 37 lat, nie wierzy┼éem jej. Teraz mam 43 i za tydzie┼ä minie 6 lat od mojego przeszczepu.

Podczas jednej z wielu akcji reanimacyjnych Marek jak m├│wi, "zgubi┼é si─Ö lekarzom". Prze┼╝y┼é ┼Ťmier─ç kliniczn─ů. Jednak tam, na g├│rze jeszcze mnie nie chcieli. Kiedy wr├│ci┼éem, pami─Ötam przes┼éanie: musz─Ö mie─ç nitk─Ö z szaty Ojca ┼Ťwi─Ötego, wtedy operacja przebiegnie pomy┼Ťlnie. ┼╗ona prosi┼éa siostry zakonne od nas, kt├│re jecha┼éy do Rzymu, ┼╝eby przedstawi┼éy papie┼╝owi moj─ů pro┼Ťb─Ö. Dosta┼éem nie nitk─Ö, ale ca┼éy r├│┼╝aniec. Le┼╝y u mnie w domu do dzi┼Ť. Jak relikwia. Znajomi o tym wiedz─ů. Jak kto┼Ť jest w pilnej potrzebie, przychodzi po┼╝ycza i ten r├│┼╝aniec dzia┼éa! Oddaj─ů ze ┼ézami w oczach.

Z medi├│w dowiedzia┼éem si─Ö ┼╝e moim dawc─ů by┼é 27-letni m─Ö┼╝czyzna ze Zgierza pod ┼üodzi─ů, kt├│ry zmar┼é z powodu t─Ötniaka. Nie chcia┼éem wiedzie─ç wi─Öcej. To jest bardzo trudne: moja rodzina ┼Ťwi─Ötuje, podczas gdy inna rodzina ma ┼╝a┼éob─Ö. Nigdy nie zapominam p├│j┼Ť─ç na cmentarz i zapali─ç ┼Ťwieczk─Ö, podzi─Ökowa─ç dawcy za pomoc prosi─ç o dalsz─ů opiek─Ö.

Nie dawno zainicjowa┼éem rowerowe rajdy dzi─Ökczynne dla os├│b po przeszczepie serca. Chce pokaza─ç, ┼╝e jeste┼Ťmy normalnymi lud┼║mi, kt├│rzy mog─ů robi─ç prawie wszystko tak samo, jak zdrowi.

Skalpel w sercu

 

 

Przeszczepy serca nie s─ů obecnie ┼╝adn─ů sensacja. Pacjenci znosz─ů je stosunkowo dobrze i maj─ů przed sob─ů zwykle d┼éugie lata ┼╝ycia. A┼╝ trudno uwierzy─ç, ┼╝e jeszcze w ko┼äcu XX w. Theodor Billroth, niemiecki chirurg, twierdzi┼é, ┼╝e lekarzowi, kt├│ry o┼Ťmieli┼éby si─Ö dotkn─ů─ç serca skalpelem, nie powinno si─Ö podawa─ç r─Öki. Problem le┼╝y w oporach natury moralnej, bo serce od dawien dawna uznawane by┼éo za siedlisko duszy. Idea przeszczepiania narz─ůd├│w od pocz─ůtku budzi┼éa wielkie opory. Cz┼éowiek jest ca┼éo┼Ťci─ů, nie mo┼╝e si─Ö sk┼éada─ç z obcych cz─Ö┼Ťci, bo przestanie by─ç sob─ů. Jeszcze w drugiej po┼éowie ubieg┼éego wieku lekarze twierdzili, ┼╝e przeszczep narz─ůd├│w mi─Ödzy dwoma r├│┼╝nymi osobnikami nie mo┼╝e si─Ö przyj─ů─ç. Dzi┼Ť pozostaj─ů do rozstrzygni─Öcia jedynie problem z immunosupresj─ů, a wi─Öc zabezpieczenia pacjent├│w po przeszczepie przed odrzutem danego narz─ůdu. Uk┼éad odporno┼Ťciowy biorcy musi zosta─ç ob┼éaskawiony tak, by m├│g┼é przyj─ů─ç obc─ů tkank─Ö jako w┼éasn─ů.

W Polsce pierwsza transplantacja serca zosta┼éa przeprowadzona 4 stycznia 1969r. w ┼üodzi przez prof. Jana Mola i Antoniego Dzadkowiaka. Nie powiod┼éa si─Ö. Pacjent zmar┼é. Z powodu nagonki prasowej lekarze zaprzestali pr├│b ratowania ludzi z pomoc─ů transplantacji. Nast─Öpny przeszczep sercaw Polsce nast─ůpi┼é dopiero 16 lat p├│┼║niej. Dokona┼é go w Zabrzu prof. Zbigniew Religa. Sta┼é si─Ö prze┼éomem w polskiej medycynie.

Artykuł ukazał się w "Dzienniku Polskim"




 
stat4u