Płód i transplantacje

Źródło:Gazeta Lekarska

 

Jesteśmy świadkami szybkiego rozwoju technologii medycznych. Niemal codziennie media przynoszą tu nowe, często rewelacyjne informacje. Jedną z dziedzin medycyny, która dzięki temu rozwija się niezwykle dynamicznie jest transplantologia.

Wśród różnych technologii używanych przez transplantologów są i metody oparte na wykorzystywaniu tkanek i organów płodów ludzkich i zwierzęcych. Wielu naukowców te właśnie metody uważa za najbardziej obiecujące dla przyszłości transplantologii określając je mianem ludzkiej biotechnologii.

Dr Antonin Scommenga - uznany transplantolog amerykański - technologie z użyciem fragmentów ludzkich płodów i organów pobranych z noworodków i małych dzieci z niewykształconym jeszcze systemem odpornościowym określa mianem biologicznej rewolucji przyrównując ją do rewolucji w fizyce jaka dokonała się po rozszczepieniu jądra atomu. Jego entuzjazm podzielają również niektórzy ekonomiści, np. Emmanuel Thorn przewiduje szybki rozwój tej dziedziny uważając, że organy pobrane z ludzkich płodów to już dziś potencjalnie "multi-milion-dollar business".

Pomysł użycia tkanek płodowych nie jest oczywiście nowy. Pierwsza próba przeszczepienia trzustki dorosłemu pacjentowi z cukrzycą odbyła się w 1928 roku. Późniejsze próby - m.in. w USA - też kończyły się tragicznie. O sukcesie można mówić dopiero w latach pięćdziesiątych kiedy przeprowadzano badania nad szczepionką przeciw poliomyelitis z wykorzystaniem nerek ludzkich płodów. Kolejne próby przeszczepu narządów kończyły się stale niepomyślnie. Ale na początku lat 60. zarówno w USA jak i w Wielkiej Brytanii powstało wiele organizacji, których celem było dostarczanie odpowiedniego materiału do dalszych badań. Pod koniec lat 80. przyszły pierwsze sukcesy - wpierw przeszczepiono tkankę mózgową pacjentowi z chorobą Parkinsona w Szwecji, a w następnym roku w USA.

W Stanach Zjednoczonych zespół lekarzy z dr. Curtem F. Freed'em ze szpitala w Denver w stanie Colorado przeszczepiła 52-letniemu Donowi Nelsonowi fragmenty tkanki nerwowej pobrane z mózgu ludzkiego płodu. Przez następne miesiące lekarze informowali o poprawie w stanie zdrowia Dona, głównie pamięci i koordynacji ruchów. Niemniej nigdy nie udowodniono długotrwałej poprawy.

Do czerwca 1992 roku w różnych krajach świata - w tym i w Polsce - wykonano około 100 takich zabiegów. Dziś ich liczba sięga 300.

Do 1990 roku wykonano też około 600 przeszczepów płodowych trzustek w terapii insulinozależnej cukrzycy i około 300 przeszczepów wątroby. Ale nawet najwięksi orędownicy tej metody nie zaprzeczają, że jest ona jeszcze daleka od uznania jej za skuteczną.

Ostatnie doniesienia wskazują jednoznacznie na fiasko metody w odniesieni do leczenia choroby Parkinsona.

Ale niezależnie od kontrowersji, co do skuteczności metody, powszechnie uważa się, że ten typ zabiegów będzie kontynuowany i ich liczba będzie stale wzrastać. Decyduje o tym potencjalny popyt - tylko w USA żyje milion osób z chorobą Parkinsona, na 4 miliony ocenia się liczbę żyjących tam chorych na Alzheimera, na 25 tys. z chorobą Hantingtona i na 6 milionów chorych z cukrzycą insulinozależną. A społeczeństwa się starzeją i liczba ofiar wspomnianych chorób będzie wzrastać.

Zaniepokojenie amerykańskich etyków wywołuje też narastająca liczba przypadków aranżowania własnych źródeł tkanek przez poszczególne osoby. Artur Caplan, bioetyk z University of Minnesota, podaje przykład kobiety, która złożyła propozycje, żeby ja poddać sztucznemu zapłodnieniu nasieniem własnego ojca, który od lat cierpiał z powodu choroby Alzheimera. Pobrana z płodu tkanka mózgowa byłaby zgodna genetycznie z tkanką przyszłego biorcy. W innym przypadku -przytaczanym przez Caplana - kobieta z wieloletnią cukrzycą chciała począć dziecko a następnie, po dokonaniu sztucznego poronienia, użyć komórek trzustki swego nienarodzonego dziecka dla siebie do przeszczepu. I mimo, że nie istnieją jeszcze w tym zakresie żadne szczegółowe wytyczne zdecydowana większość lekarzy odrzuca tego rodzaju prośby swoich pacjentów. Ale większość ekspertów jest zgodna, że chwilowa atmosfera dezaprobaty dla takiej metody będzie krótkotrwała.

Wspominany już wcześniej amerykański ekonomista Thorn uważa, że " potencjalna możliwość użycia w terapii tkanek płodu ludzkiego stwarza przemożną pokusę inicjowania poczęć z intencją przerwania ciąży".

I oto jesteśmy świadkami przekraczania tej bariery.

W czerwcu 1991 roku świat obiegł kolejny medyczny "news". 14 miesięczna Marissa Eve Ayala została użyta do dostarczenia szpiku kostnego swej osiemnastoletniej siostrze Anissie cierpiącej na białaczkę. To, co budziło największe zaskoczenie w tej całej historii, to oświadczenie matki Mary Ayala, która wyznała, że jedynym powodem poczęcia drugiego dziecka było uzyskania dla swej chorej córki "kompatybilnego" genetycznie szpiku.

Może warto się teraz zastanowić - co to znaczy sukces w medycynie i czy postęp jest zawsze tożsamy z rozwojem?

dr n. med. Jerzy L. Kurkowski

 



 
stat4u