Czy Państwo gotowi podzielić się sobą ?

Źródło:pomorska.pl

- Mamy chęci, ale najczęściej brakuje nam konsekwencji. Jestem tego najlepszym przykładem - przyznaje ks. Daniel Adamowicz, dyrektor „Caritas” Diecezji Toruńskiej.

W 2007 r., na łamach „Pomorskiej” ks. Adamowicz zapewniał, że na temat oddawania narządów po śmierci ma takie same zdanie jak Kościół. Mówił, że wcześniej nie myślał, by wypełnić i nosić przy sobie „Oświadczenie woli”. Wtedy deklarował, że taką kartę wypełni.

Wczoraj usłyszałam: - Dziękuję, że mi pani przypomniała. Teraz będę miał szczególny powód, by swoje przyrzeczenie wypełnić. Mam pełną świadomość, jak ważna to sprawa. W ekstremalnych sytuacjach takie oświadczenie pozwala uniknąć wielu problemów. Ten kto je ma, daje wyraz pewnej dojrzałości. Obiecałam ks. Adamowiczowi, że otrzyma od redakcji kilka oświadczeń woli. - Będę miał dla siebie, a pozostałe rozdam. W ten sposób stanę się ambasadorem wspaniałej idei - powiedział szef toruńskiej „Caritas”.

Papież namawiał

Dzieląc się sobą po śmierci nie poświęcamy własnego życia. Oddajemy to, czego „na drugą stronę” zabrać nie musimy. Zostawiając nerkę, serce czy wątrobę na ziemi, pozwalamy innym, by się jeszcze raz urodzili.
Czy takich osób jest wielu? Czy pomyśleli, by za życia jasno wyrazić swoją wolę?
Do pozostawiania na ziemi organów - wielkich dowodów miłości bliźniego - namawiał Jan Paweł II. W czerwcu 1991 r. w Bolletino mówił:
„...Transplantacja zakłada uzyskanie wcześniejszej, jasno wyrażonej, dobrowolnej i w pełni świadomej zgody dawcy na darowanie (...) bez wynagrodzenia części swego ciała dla przywrócenia zdrowia lub lepszej jakości życia innej osobie”.

Dawca zdeklarowany

Według polskiego prawa każdy, kto nie godzi się na to, by po jego śmierci lekarze mogli pobrać organy do przeszczepienia może zastrzec swoją wolę w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów. Ale co mają robić ci, którzy popierają ideę transplantacji? Przecież nie mogą trafić do żadnego rejestru zdeklarowanych dawców?
Każdy, kto chce ratować życie innego człowieka powinien mieć przy sobie „Oświadczenie woli”. Wypełniony i podpisany kartonik nosi w portfelu od kilku lat kom. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy.

- Zrobiłam tak, by na „wypadek rzeczy ostatecznych” pomóc bliskim. Mam bowiem świadomość, jak dramatyczna jest to dla nich decyzja - mówi.
Pytana, czy rozmawiała z bliskimi na temat oddawania narządów, wspomina program telewizyjny, w którym wystąpiła razem z mężem.
- Wtedy pół żartem pół serio powiedziałam: - Pamiętaj, żebyś moje serduszko oddał dalej. Nie była to zapewne stosowna forma mówienia o tak poważnych sprawach, ale wiemy oboje, co to znaczy. Paweł Olszewski, poseł PO zapewnia, że ideę transplantacji popiera całym sercem. - Jestem za. Czy wolę podzielenia się sobą po śmierci gdzieś zapisał? - Kiedyś wypełniłem oświadczenie, ale teraz nie mogę sobie przypomnieć, gdzie je mam - mówił nam wczoraj poseł PO.

Karolina Wilczyńska, studentka V roku wydziału lekarskiego Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy przyznaje, że oświadczenia nie ma (- Jakoś mi to umknęło). Jednak o tym, że chce oddać swoje organy powiedziała rodzicom. - To było wówczas, gdy zrelacjonowałam im przebieg operacji przeszczepienia nerki, w której miałam okazję uczestniczyć.

 

 

 
stat4u