Choć sam już nie żyje, uratował pięć osób !!!

Źródło:Gość Bartoszycki


- Podpisałam zgodę na transplantację, żeby ratować życie innych. Dla mojego syna już i tak nie było nadziei - mówi pani Teresa Anielak
Fot. Tomasz Miroński- Oddałam serce mojego syna, bo chciałam, żeby biło dalej - mówi Teresa Anielak, mama Bogusława. Do potrzebujących w całej Polsce trafiły jego nerki i rogówki z oczu. Lekarze ze szpitala w Bartoszycach są pełni uznania, bo o zgodę na przeszczep coraz trudniej.

Teresa Anielak przeżyła wielką tragedię. Lekarze w bartoszyckim szpitalu przez siedem dni walczyli o życie jej syna Bogusława. Niestety, bez powodzenia. Specjalna komisja stwierdziła śmierć mózgu. Dalej jednak biło sztucznie podtrzymywane przy życiu serce 38-letniego mężczyzny oraz funkcjonowały inne organy. W takiej sytuacji szpital zawsze pyta rodzinę o zgodę na pobranie do transplantacji narządów zmarłego.


Podpisała zgodę, żeby ratować ludzi
- Decyzja rodziny na "tak" zapadła momentalnie - nie kryje podziwu Henryka Kosińska - Tomczyk, ordynator Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej w szpitalu im. Jana Pawła II w Bartoszycach. Jest pełna uznania dla rodziny, bo to dopiero drugi taki przypadek w historii bartoszyckiego szpitala. - Ludzie niechętnie się zgadzają na pobranie narządów, zwłaszcza po aferze z warszawskim kardiochirurgiem - mówi Kosińska - Tomczyk.
Bogusław Anielak uratował pięć osób. Nerki zostały przeszczepione 17-letniej dziewczynie z Gdańska i 45-letniemu mężczyżnie z Kętrzyna. Rogówki dano dwóm mężczyznom z woj. pomorskiego, a serce otrzymał 55-letni pacjent szpitala w Aninie pod Warszawą. Wszystkie narządy przeszczepiono z sukcesem.
- Oddałam serce mojego syna, bo chciałam, żeby biło ono dalej - mówi Teresa Anielak. - Podpisałam zgodę na pobranie organów, żeby ratować innych ludzi. Dla mojego syna już i tak nie było ratunku. Pytałam tylko panią doktor o to, czy syn podczas pobierania narządów nie będzie cierpiał. Dostałam jednak zapewnienie, że będzie się to odbywało jak normalna operacja ze znieczuleniem. Chciałabym poznać tego pana, który ma serce mojego syna. Ale czy to jest w ogóle możliwe? - zastanawia się pani Teresa.


Kościół popiera transplantację
Małgorzata Kozłowska, siostra Bogusława Anielaka, uważa, że na ich miejscu każdy powinien postąpić tak samo. - Dlaczego pozbawiać ludzi szans na wyzdrowienie - pyta pani Małgorzata. - Równie dobrze mogłaby być odwrotna sytuacja, bo to mój brat mógł potrzebować przeszczepu.
Ksiądz infułat Adolf Setlak, dziekan Dekanatu Bartoszyckiego, jest pełen podziwu dla rodziny zmarłego.
- Ojciec Święty Jan Paweł II wiele razy wyrażał poparcie dla transplantacji, dlatego kościół uważa takie działanie za jak najbardziej chwalebne - podkreśla. I dodaje. - Gdyby okazało się, że momencie mojej śmierci moje organy byłyby jeszcze zdrowe i rześkie, nie stawiam sprzeciwu, żeby zostały wykorzystane do transplantacji po to, aby uratować życie innym.
Tomasz Miroński


Coraz mniej przeszczepów
Coraz więcej osób zastrzega w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów, że nie chce po śmierci być dawcą. Do kryzysu w polskiej transplantologii doszło po nagłośnieniu informacji o zatrzymaniu warszawskiego kardiochirurga, podejrzanego o korupcję i zabójstwo pacjenta oraz innych spraw dotyczących przeszczepów. Krajowy konsultant do spraw transplantologii, prof. Wojciech Rowiński podkreśla, że liczba pobranych i przeszczepionych narządów w ciągu ostatnich dwóch miesięcy spadła o połowę. W tym czasie zmarło dziesięciu chorych, który byli na liście czekających na serce i sześć osób czekających na przeszczep wątroby. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem przeszczepiania narządów.

 

artykuł "Goniec Bartoszycki"


 
stat4u