Na pytania - prof. Zbigniew Religa

 

Zbigniew Religa - światowej stawy kardiochirurg, pionier transplantacji serca w Polsce. Ur. 16 grudnia 1938 w Miedniewicach. Absolwent AM w Warszawie -1963; dr n. med. -1973; dr hab. -1981; prof. -1997. Ze Śląską Akademią Medyczną związany od 1984 r, w 1.1996-1999 jej rektor. Obecnie kierownik Kliniki Kardiochirurgu CSK MSWiA w Warszawie oraz Katedry i Zakładu Mechanicznego Wspomagania Krążenia SAM w Zabrzu, prezes Fundacji Rozwoju Kardiochirurgu w Zabrzu. Doktor honoris causa Lwowskiego Uniwersytetu Medycznego, Akademii Medycznej w Białymstoku, honorowy członek Akademii Nauk Medycznych w Gruzji, kawaler Orderu Uśmiechu i laureat 8 miejsca w plebiscycie "Najwybitniejsi Ślązacy i Zagłębiacy XX wieku". W1985 roku jako pierwszy w Polsce przeprowadził udaną transplantację (przeszczepianie) serca. Opracował własną metodę operacji pacjentów cierpiących na hipoplazję lewej komory serca. W 2001 roku przeprowadził nowatorski, pierwszy w Polsce zabieg wstrzyknięcia do serca preparatu powodującego powstawanie nowych naczyń krwionośnych.

W tym roku mija 20 lat od daty pierwszego, przeprowadzonego przez Pana przeszczepu serca polskiemu pacjentowi. Jak Pan wspomina te chwile z dzisiejszej perspektywy?

Tamte czasy wspominam zawsze bardzo ciepło. To były pionierskie czasy kardiochirurgii na Śląsku. Mieliśmy w tych szarych i trudnych czasach przekonanie, że zebrał się zespół ludzi, którzy chcieli zdobywać świat. Żadne przeszkody - a proszę mi wierzyć, że było ich mnóstwo - nie były w sta­nie nam przeszkodzić. Wielu ludzi mówiło, że tego się nie da zrobić, a jednak... Tak było z pierwszym przeszczepem i potem z następnymi wyzwaniami, jakie sobie stawialiśmy w Zabrzu. To było wspaniałe uczucie, świadomość, że się robi coś, czego nikt wtedy w Polsce nie robił i myślę, że to nie było tylko moje odczucie, ale całego - wtedy jeszcze bardzo młodego - zespołu, bo przecież byli to młodzi lekarze dopiero zdobywający doświadczenie.

Obecny stan polskiej służby zdrowia nie napawa jednak optymizmem...

Patrząc na tamte wydarzenia z dzisiejszej perspektywy, muszę przyznać, że choć zmieniła się sytuacja ekonomiczna w naszym kraju, zmieniła się także sytuacja polityczna, system funkcjonowania służby zdrowia tak wtedy, jak i dziś jest bardzo niewydolny. Mimo że w medycynie polskiej zaszły olbrzymie zmiany, polska kardiochirurgia niesłychanie się rozwinęła i - poza rzeczywiście tymi najdroższymi technologiami - praktycznie dogoniliśmy poziom europejski i światowy.

Dostęp do usług kardiologicznych i nie tylko nie jest łatwy...

Niestety, niewydolność systemu powoduje, że dostęp do usług wysokospecjalistycznych jest bardzo utrudniony, a brak funduszy powoduje, że znowu tracimy dystans we wprowadzaniu nowych technologii medycznych. Ale proszę pamiętać, że nie jest to sytuacja chwilowa. Polska służba zdrowiajest niedofmansowana od kilkudziesięciu lat, a dzi­siejsze procedury tego stanu rzeczy nie zmienią, bo jeżeli wycena kosztów medycznych nie jest oparta na realiach, to nie tylko nie ma co myśleć o inwestowaniu w sprzęt i infrastrukturę, ale pogłębia to tylko potężne zadłużenie, które dziś oficjalnie szacuje się na 8 miliardów złotych, ale - moim zdaniem -jest ono znacznie większe.

No to jak rozwiązać ten węzeł gordyjski?
Uważam, że bez zwiększenia środków na służbę zdrowia nie mamy szans na rozwiązanie jej problemów. Problemy nie biorą się - moim zdaniem - z marnotrawstwa, bo przy takich zarobkach lekarzy i pielęgniarek trudno mówić o jakimkolwiek marnotrawstwie. Jeśli porównamy na przykład liczbę pielęgniarek na określoną liczbę osób, to jest ona najniższa w Europie. Wręcz przeciwnie.

Ale podobno mamy nadmiar kadry medycznej?

Nic podobnego. Istnieje ogromny brak kadry, a patrząc teraz na możliwości exodusu do innych krajów, możemy mieć do czynienia z prawdziwą zapaścią. Owszem, mogą się zdarzać sytuacje, gdzie w promieniu kilku kilometrów znajduję się placówki, które wykonu ją te same usługi i w takim przypadku możemy mówić o restrukturyzacji, ale ogólne mówienie o marnotrawstwie w służbie zdrowia jest dla mnie kłam stwem i bzdurą.

Pański projekt ustawy zdrowotnej przewiduje zwiększenie składki...

Mój projekt ustawy zdrowotnej rzeczywiście przewidywał zwiększenie składki na ubezpieczenie zdrowotne, ale również proponowaliśmy przychody z dobrowolnych ubezpieczeń dodatko wych. Innymi słowy, trzeba dbać, żeby była dobra, silna medycyna publiczna, ale trzeba też zapalić "zielone światło" dla zwiększenia konkurencyjności, a więc dla medycyny prywatnej.

Wspomniał Pan kiedyś, że w kraju moglibyśmy przeprowadzać więcej ope racji tego typu, ale brakuje dawców. Co jest tego przyczyną?

Tutaj ilość pieniędzy nie odgrywa naj ważniejszej roli. Analizy ostatnich lat wykazują, że nawet gdyby było więcej pieniędzy, to i tak więcej przeszczepów serca by nie było. Ograniczenie wynika przede wszystkim z braku dawców. I tak jest na całym świecie. Co gorsze, "wszystko wskazuje na to, że liczba dawców będzie się nadal zmniejszała. Stąd też jeden z głównych celów powołania do życia Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, w której priorytetowym - choć nie jedynym - programem naukowym jest program budowy polskiego sztucznego serca. Skonstruowane przez naszych naukowców komory wspomagania serca są już od kilku lat stosowane w kilku polskich klinikach kardiochirurgicznych oraz w Argentynie

 

Źródło artykułu - http://www.dentonet.pl/