Słowa mogą zabijać

 


Zbigniew WłodarczykWPROST, TVN, TVP2, a teraz OZON -wydawany od niedawna tygodnik kolorowy. W artykułach i programach telewizyjnych dyskusja na temat pojęcia śmierci, śmierci mózgu. Pytania - kiedy umiera cztowiek. My, lekarze, przyzwyczailiśmy się, że śmierć jest kategorią medyczną. Ale to nieprawda. Śmierć cztowieka to pojęcie filozoficzne i to phileó tes sophia -"umiłowanie mądrości" próbuje przynieść nam odpowiedź, kiedy umiera cztowiek, czym jest śmierć. Filozofia, a więc nauka ze swej natury niemierzalna, ale kształtująca pojmowanie świata każdego z nas. Dlatego też czuję się usprawiedliwiony, że wyrażam swoje zdanie, bo robię to jako cztowiek, mający prawo do wtasnego rozumienia rzeczywistości, życia i przemijania.

 

 

Zadaniem nauk empirycznych - w tym przypadku medycyny - jest jedynie przedstawienie kryteriów definicji opisanej przez filozofię. Kryteriów, a więc powtarzalnych, obiektywnych i przystających do aktualnego stanu wiedzy metod pozwalających opisać śmierć. Jan Paweł II powiedział: "Kryterium przyjęte w ostatnim czasie dla stwierdzenia śmierci, to znaczy całkowite i nieodwracalne ustanie czynności mózgu, jeżeli stosowane dokładnie, nie jest sprzeczne z podstawami nauki o człowieku. Wynika z tego, że pracownik medyczny zawodowo odpowiedzialny za stwierdzenie śmierci może stosować te kryterja w każdym przypadku, jako podstawę do osiągnięcia pewności osądu etycznego, który nauki moralne określają jako "moralną pewność."

To dogtębnie prawdziwe pojmowanie śmierci jest w istocie swojej zbieżne z kartezjańskim rozumieniem istoty ludzkiej, gdzie kresem istnienia jest śmierć tej struktury, która określa wyjątkowość istoty ludzkiej - mózgu.

 

W "OZONIE"(nr 32/24-30 listopada 2005) na oktadce zdjęcie dziewczyny i tekst: "Żyje, chociaż przeznaczyli ją na części zamienne". Kto przeznaczy) Ją na części zamienne? W domyśle: Ci, którzy chcieli od niej pobrać narządy, transplantolodzy. Czyli być może i ja. Co za straszne podejrzenie? I co za określenie: części zamienne. Kiedy czytam takie zdanie, wiem, że nie mogę pozostać obojętny.

 

Gtęboko wierzyłem, że profesor medycyny powinien wiedzieć, iż jednym z warunków sine qua non rozpoznania śmierci mózgu jest trwaty, nieodwracalny bezdech wywotany strukturalnym zniszczeniem pnia mózgu. Tymczasem dziewczynka przedstawiona na stronie tytutowej nigdy - powtarzam - nigdy w stanie takiego bezdechu nie byta. Przecież Pan Profesor to wiedziat!

 

Głęboko wierzyłem, że profesor medycyny powinien wiedzieć, iż rozpoznanie śmierci mózgu jest rozpoznaniem wieloetapowym, doktadnie opisanym protokołami postępowania i wreszcie weryfikowa nym przez trzyosobową komisję. W przypadku wymienionej z imienia i nazwiska pacjentki nigdy - powtarzam - nigdy nawet nie wysunięto podejrzenia śmierci mózgu, nie mówiąc już o procedurach rozpoznania śmierci. Przecież Pan Profesor to wiedziat!

 

Gtęboko wierzytem, że profesor medycyny powinien wiedzieć, iż chory w stanie wegetatywnym to nie jest zmarty, bo stan wegetatywny a śmierć mózgu to dwie zupetnie różne sprawy. Przecież Pan Profesor to wie! Kiedy więc czytam: "najłatwiej rozpoznać stan wegetatywny i przeznaczyć; chorego na dawcę organów" to nie potrafię zaakceptować, że jest to brak wiedzy lub zwykłe przejęzyczenie.

 

Jeżeli przedstawiony mi zostanie jeden

 

-powtarzam - tylko jeden przypadek, w którym w prawidłowy, udokumentowany sposób rozpoznano śmierć mózgu, a mimo to pacjent taki dzięki jakiemukolwiek leczeniu powróciłby do życia, to porzucę transplantologię, bo to wtaśnie wiara w pewność i powtarzalność procedury roz poznania śmierci mózgu daje mi spokój i wiarę, że zawsze, bez żadnego wyjątku staję po stronie życia.

 

Jeżeli przedstawiony mi zostanie jeden

 

-powtarzam - jeden przypadek, w któ rym dokonano pobrania narządów od
cztowieka, u którego nie rozpoznano uprzednio w prawidłowy i udokumento< wany sposób śmierci mózgu, to natych miast złożę doniesienie do prokuratury o popełnieniu zbrodni zabójstwa.

 

Jeżeli dyskusja o śmierci wynika z philéo tes sophia - umiłowania mądrości, i ma służyć lepszemu zrozumieniu życia i śmierci, to chcź w takiej dyskusji uczestniczyć - z kimkolwiek i gdziekolwiek.

 

Ale niech pamiętają ci, którzy dla sensacji, własnej reklamy, poklasku czy z niewiedzy przeinaczają fakty: słowa mogą zabijć. Niech pamiętają, że była dziewczyna, która zmarła w oczekiwaniu na przeszczep serca. Niech pamiętają, że jest stara kobieta, która już zawsze będzie żyta w poczuciu winy i niepewności, czy dobrze zrobiła godząc się na pobranie narządów od Jej zmarłej córki.

 

Niech pamiętają, bo ja nie potrafię zapomnieć;.

 

Dr hab. n. med. Zbigniew Włodarczyk jest kierownikiem Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. A. Ju-rasza CM UMK oraz konsultantem wojewódzkim z zakresu transplantologii klinicznej.

 

 
stat4u