MIKOŁAJ DLA NAJMŁODSZYCH PACJENTÓW

 

W południe 5 grudnia 2008 r. przybył do biura Stowarzyszenia Transplantacji Serca Koło "Zabrze" Święty Mikołaj.

Przez godzinę sprawował pieczę nad sprawiedliwym pakowaniem prezentów dla różnych grup wiekowych; dla pociech grzecznych i tych najgrzeczniejszych; dla wszystkich dzieci leczonych w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Doglądał, by w każdej torbie były słodycze w różnej postaci, książka, kolorowa figurka Mikołaja odlana i pomalowana przez Piotra ze Świerklańca i po kilka drobnych souvenirów. Pakunków było tak dużo, że Mikołaj poprosił o pomoc w ich dźwiganiu.

Kwadrans po trzynastej Mikołaj - odziany w purpurowy strój, w czerwonej szlafmycy z białym pomponem, posrebrzony zarostem, w towarzystwie wieloosobowej świty niosącej trzydzieści pięć toreb z prezentami - opuścił biuro STS. Uśmiechami i życzliwymi spojrzeniami pozdrawiany, szybko dotarł wesoły orszak do celu; do Kliniki Wrodzonych Wad Serca i Kardiologii Dziecięcej. Tutaj na Mikołaja czekała, pełniąca obowiązki oddziałowej Pani Bernadeta Szymańska.

Już w korytarzu Mikołaj wręczył pierwszy prezent. Otrzymała go maleńka Ula - najmłodsza pacjentka z przeszczepionym sercem. Nie przestraszyła się Mikołaja. Wręcz przeciwnie przywitała się z nim i z częścią jego świty, jak ze starymi znajomymi. Tak jak mama czuwająca nad jej bezpieczeństwem, pogodnie się uśmiechała. Jej dziecięcy urok i szczęście mamy, to wzruszający moment w szpitalnym korytarzu.

Ale takich chwil było jeszcze więcej, bo Pani Bernadeta dbała o to, aby Mikołaj nie pominął żadnej z sal i powiedział choć parę budujących zdań do przebywających w nich małych oraz bardziej dojrzałych pacjentów.
Dla chorych dzieci i ich opiekunów obecność Mikołaja w szpitalnych wnętrzach wywoływała różne reakcje. Z dziecięcych twarzy znikał smutek. Najpierw zdziwienie, potem radość i uśmiech go wypierały. Nawet do Oddziału intensywnej opieki kardiologicznej zawitała pogoda i optymizm.

Tam, gdzie na bardzo młodych pacjentach Mikołaj nie zrobił wrażenia, chwilę odmiany w szpitalnym czuwaniu przyniósł opiekunom.
Wcześniej zatroskana mama kilkutygodniowego Filipa, w obecności Mikołaja wypogodniała, uśmiechając się do swego maleństwa emanowała wiarą i nadzieją, że będzie dobrze. Gdy chłopak nieco podrośnie, pewno opowie mu o jego pierwszym, w niecodziennych warunkach, spotkaniu z Mikołajem.
Zaś mama i babcia od Natalii już niebawem będą mogły pokazać zdjęcia dokumentujące szpitalny epizod ich córki i wnuczki.
A do bardzo wielu zdjęć pozował Mikołaj. A co najważniejsze, zrobił tak dobre wrażenie na młodych pacjentach, że starsze dzieci prosiły go, aby przybył znowu za rok - ale już nie do szpitala, a do ich domów.

Różne odczucia wywoływał Mikołaj u osób z którymi się zetknął, ale przede wszystkim i najsampierw - miłe zaskoczenie, a potem półuśmieszek i ogólną wesołość. Te pozytywne stany emocjonalne dzieci, młodzieży i dorosłych, to wyraz serdecznego podziękowania sponsorom, którzy wypełnili darami wręczane przez Mikołaja paczki oraz dla wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania mikołajkowej niespodzianki niepełnoletnim pacjentom Kliniki Wrodzonych Wad Serca i Kardiologii Dziecięcej

Antoni Leśniczek



WIECEJ FOTEK

 




 
stat4u