Gdzie się leczyć ?

 

Najlepsze szpitale w Polsce: kardiologia, kardiochirurgia,

Wojciech Kilar zrezygnował z leczenia w klinice kardiologicznej w Los Angeles, kiedy podczas pobytu na planie filmowym w Hollywood dowiedział się, że z powodu niedokrwienia serca musi się jak najszybciej poddać zabiegowi angioplastyki. Natychmiast wrócił do Polski, bo wolał, by się nim zajęli kardiolodzy w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach. To najlepsza placówka kardiologiczna i kardiochirurgiczna w kraju w tegorocznej, drugiej już edycji rankingu szpitali tygodnika "Wprost" (pierwsze miejsce w operacjach serca oraz zabiegach kardiologii inwazyjnej, angioplastyki i elektrokardiologii). Najlepszym w Polsce ośrodkiem ortopedycznym okazała się w tym roku Klinika Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu Akademii Medycznej w Warszawie.
We wszystkich objętych rankingiem specjalnościach czołowe miejsca zajęły kliniki i oddziały szpitalne, które mimo powszechnych w polskiej służbie zdrowia kłopotów finansowych są najlepiej zarządzane i wykonują zabiegi na podobnym poziomie jak najbardziej cenione kliniki europejskie i amerykańskie. Duże znaczenie dobrego zarządzania potwierdzają sondaże opinii publicznej. W ankiecie Instytutu Badawczego ARC Rynek i Opinia większość badanych osób (56 proc.) uznała, że właśnie źle zarządzany system opieki zdrowotnej, a nie brak pieniędzy, jest głównym powodem głębokiego kryzysu, w jakim znalazła się polska służba zdrowia.
Modelowanie serca

W II Klinice Kardiochirurgii Górnośląskiego Centrum Medycznego, w najlepszym ośrodku kardiochirurgicznym w kraju, są wykonywane operacje przeprowadzane jedynie w nielicznych podobnych klinikach w USA i Europie. Ośrodek, od 10 lat kierowany przez prof. Stanisława Wosia, w 1998 r. wyróżnił się najniższą w kraju śmiertelnością okołooperacyjną w chorobie wieńcowej (wyniosła ona zaledwie 1,8 proc.). Ma największe w Polsce doświadczenie w wyjątkowo skomplikowanych operacjach będących jedynym ratunkiem dla chorych po ciężkich zawałach lub z długotrwałymi wadami zastawkowymi. Takim pacjentom do niedawna oferowano jedynie przeszczep serca (jeśli znaleziono dawcę narządu). Teraz wykonuje się u nich tzw. remodeling (operacje przeprowadzane w ramach amerykańskiego programu STICH). Są to unikatowe na świecie zabiegi, podczas których oprócz wszczepienia by-passów (dodatkowego naczynia krwionośnego) i naprawy zastawek przeprowadzana jest plastyka przerośniętej lewej komory (wycinane są blizny pozawałowe i powodujący niewydolność serca nadmiar rozciągniętego mięśnia sercowego). Zoperowano w ten sposób 40 pacjentów, zmarł tylko jeden chory. - Naszym atutem jest świetnie wyszkolona kadra - mówi prof. Stanisław Woś. - Dbam o to, by przynajmniej jeden z asystentów był na praktyce w dobrej klinice za granicą. Jeden z nich został nawet konsultantem w kardiochirurgii w Newcastle.
Prof. Stanisław Woś był pierwszym w kraju specjalistą, który wykonał w 1996 r. operacje leczenia choroby wieńcowej bez użycia krążenia pozaustrojowego. Śląski kardiochirurg dotychczas zoperował w ten sposób ponad 200 chorych. Pierwsza pacjentka, której na bijącym sercu wszczepił by-pass do zatkanej w 85 proc. przedniej tętnicy międzykomorowej, żyje do dziś i nie ma żadnych objawów choroby. To najbardziej popularne operacje nazywane zabiegami przez dziurkę od klucza (w II Klinice Kardiochirurgii GCM operuje się w ten sposób już 35 proc. chorych). Nie wymagają one rozcinania klatki piersiowej chorego - wykonuje się jedynie niewielkie nacięcia w mostku lub między żebrami, przez które wprowadzane są mikronarzędzia chirurgiczne.
Zestawianie zastawek

Klinika Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii UJ w Krakowie (pierwsze miejsce w kardiochirurgii ex aequo z kliniką prof. Wosia) kontynuuje tradycje szkoły kardiologicznej prof. Jana Molla z Łodzi. Prof. Jerzy Sadowski, kierownik kliniki, zakładał ją przed 25 laty wraz prof. Antonim Dziatkowiakiem (trzy lata temu przejął po nim prowadzenie ośrodka). Dziś krakowska klinika ma największe na świecie doświadczenie w wyjątkowo trudnych operacjach tętniaków aorty. Co tydzień wykonywane są tutaj dwa takie zabiegi wymagające głębokiej hipotermii - schłodzenia ciała pacjenta do 20ĄC i wypompowania z jego organizmu krwi (kardiochirurdzy mają wtedy kilkadziesiąt minut na usunięcie tętniaka). - Przez 25 lat zoperowaliśmy w ten sposób ponad 600 osób, więcej niż w innych czołowych ośrodkach kardiochirurgicznych na Zachodzie - mówi prof. Sadowski.
Krakowscy kardiochirurdzy skorzystali z tego, że takimi zabiegami początkowo nikt się nie zajmował. Od trzech lat ich nową specjalnością jest wszczepianie biologicznych bezstentowych zastawek aortalnych (wykonanych z końskiego worka osierdziowego). Te zastawki już niedługo będzie można wprowadzać do serca chorego jedynie cewnikiem przez nakłucie tętnicy lub żyły (pierwszą taką operację już wykonano w Paryżu, niedługo będzie przeprowadzona także w Krakowie). W klinice od siedmiu lat wykonuje się co roku 2,5-3 tys. operacji z zastosowaniem krążenia pozaustrojowego. Operowani są w niej pacjenci z zagranicy, głównie z Niemiec, gdzie są tylko dwa ośrodki, w których przeprowadza się więcej takich zabiegów (od 3 tys. do 4 tys.). Kosztują 15--20 tys. euro i są trzy, cztery razy droższe niż w Polsce.
Przeszczepy bez długów

Jednym z najlepszych ośrodków kardiologicznych i kardiochirurgicznych w kraju jest również Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu (drugie miejsce w kardiologii inwazyjnej i angioplastyce, trzecie - w kardiochirurgii). Szpital ma największe doświadczenie w zabiegach rekonstrukcji zastawki, a - według naszego rankingu - najlepiej wykonywane są w nim zabiegi zamykania ubytków w przegrodzie międzykomorowej serca. W zabrzańskim centrum wykonano przeszczepy, o których było głośno w ostatnich latach. To w tym ośrodku prof. Zbigniew Religa jesienią 1985 r. przeprowadził pierwszą w kraju transplantację serca. Rok później próbował wykonać jednoczesny przeszczep płuca i serca, ale ta operacja się nie powiodła. Dopiero w 2001 r. u 37-letniego wówczas tarnogórzanina Marka Breguły przeprowadził ją prof. Marian Zembala, następca Religi i obecny szef centrum. Przed dwoma laty zabrzański kardiochirurg wspólnie z nefrologami z Katowic dokonał pierwszego jednoczesnego przeszczepu serca i nerki u Artura Dudara, a rok temu wykonał pierwszy w Polsce przeszczep płuca (pacjentem był 55-letni Zygmunt Sikorski z Sosnowca). - Wszyscy operowani chorzy żyją do dziś i są w pełni sprawni - podkreśla prof. Zembala.
Ośrodek od początku reformy służby zdrowia nie ma żadnych długów (!), mimo że w dwóch klinikach kardiologicznych co roku leczonych jest ponad 5,5 tys. osób (w ubiegłym roku wykonano 4,2 tys. koronarografii i ponad 2,4 tys. angioplastyk). Jak to możliwe? - Robimy wszystko, żeby mieć jak najmniej powikłań po zabiegach - mówi prof. Zembala. - Stosujemy system zarządzania, jakiego nauczyliśmy się na Zachodzie: oferujemy pracownikom dobre zarobki, ale dużo też wymagamy. Można powiedzieć, że to mobbing, bo godziny pracy kończą się wtedy, gdy nie ma już pracy, ale mobbing wyłącznie dla dobra chorego - podkreśla prof. Zembala.
Pierwsze miejsce w zabiegach przywrócenia prawidłowej pracy zastawki serca (tzw. walwuloplastyki mitralnej) i drugie w kardiologii zajął Instytut Kardiologii w Warszawie od ponad trzech lat kierowany przez prof. Zbigniewa Religę. Ośrodek specjalizuje się w leczeniu ostrego zapalenia mięśnia sercowego przy użyciu wszczepianych sztucznych komór serca (urządzenie nagrodzono na zakończonych przed kilkoma dniami Międzynarodowych Targach Wynalazczości Eureka w Brukseli). Instytut jest jedynym ośrodkiem w kraju i jednym z nielicznych w Europie, gdzie jest wykonywana tzw. genoterapia. - Geny wstrzykiwane są w okolice mięśnia sercowego, gdzie powodują wzrost nowych naczyń krwionośnych, co poprawia jego ukrwienie - mówi prof. Religa. Takie eksperymentalne wciąż zabiegi stosuje się u pacjentów, u których z powodu stanu zdrowia nie można przeprowadzić angioplastyki ani wszczepić by-passów, a farmakoterapia już im nie pomaga.
Stawy hodowlane

W Klinice Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu Akademii Medycznej w Warszawie wykorzystywane są wszystkie stosowane na świecie techniki operacyjne, a ich skuteczność jest taka sama jak w najlepszych ośrodkach zagranicznych. - Chcemy nadążać za najlepszymi klinikami europejskimi, zapraszamy czołowych specjalistów i wykładowców z zagranicy, organizujemy pokazowe operacje i uczestniczymy w międzynarodowych badaniach - mówi szef kliniki prof. Andrzej Górecki. To jedyny na świecie ośrodek, w którym podczas tej samej operacji wszczepiono cztery sztuczne stawy - dwa biodrowe i dwa kolanowe. W czasie zabiegów osadzania protez stawów oraz operacji kręgosłupa wykorzystywana jest tzw. nawigacja komputerowa (do narzdzi chirurgicznych i ciała pacjenta przymocowywane są emitery rejestrowanej przez kamery podczerwieni, pomagające chirurgom precyzyjnie określić wykonanie cięcia i mocowania śrub). Warszawscy ortopedzi potrafią nawet odtworzyć fragment kości u pacjentów, u których ta tkanka nie chce się goić, na przykład u dzieci, którym wydłuża się kości kończyn (do tych zabiegów wykorzystuje się czynnik wzrostu kości pozyskiwany z płytek krwi pacjenta). - Im bardziej cenionym ośrodkiem jesteśmy w kraju i za granicą, tym łatwiej jest nam pozyskać fundusze na zakup sprzętu i wyposażenia szpitala - mówi prof. Górecki.
W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 w Sosnowcu (pierwsze miejsce w tzw. alloplastyce stawu kolanowego i atroskopii) do regeneracji stawów wykorzystuje się hodowaną z próbki tkanki pacjenta chrząstkę wszczepianą metodą artroskopii (wziernikowania stawów). Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich (ubiegłoroczny zwycięzca rankingu "Wprost" w ortopedii) jest czołowym w Europie ośrodkiem, w którym stosuje się wszczepy tytanowe w operacjach kręgosłupa.
- Żałujemy jedynie, że nie możemy operować chorych tak szybko, jak byśmy tego chcieli - mówi dr Bogdan Koczy, dyrektor szpitala. Wielu pacjentów woli jednak czekać nawet dwa, trzy lata, jeśli tylko w ich przypadku jest to możliwe, aby poddać się operacji w najlepszej klinice. Do Piekar Śląskich na szkolenie przyjeżdżają specjaliści z Hiszpanii, Francji, Belgii, Holandii i Włoch. Nie ma złych szpitali, są tylko źle zarządzane.

Zbigniew Wojtasiński
Współpraca:
Monika Florek

Tygodnik "Wprost",

 

 
stat4u